sobota, 8 lipca 2017

Książkowa playlista #2

Hej ;) Dziś zapraszam Was na drugą część serii, którą nazwałam Książkowa playlista, w której to prezentuję Wam piosenki kojarzące mi się z konkretnymi książkami. Pierwszą część znajdziecie tutaj.


1.  „Śmiało, Angel!”= „Radioactive”

Jeżeli czytaliście tę książkę, to na pewno wiecie, że jest ona związana z muzyką. Akcja całej powieści rozgrywa się na koncercie, na którym Angel debiutuje. A piosenkę którą wykonuje wyobrażam sobie właśnie tak jak brzmi „Radioactive”.

2. „Jak cię wykraść, Phoenix?”= „Dzień dobry, kocham cię”

I kolejna książka Joss Stirling... Mimo że nienawidzę tej piosenki, to książkę kocham całym swoim sercem! Myślę, że Yves dokładnie takimi słowami jak w refrenie witał Phoenix i tylko z tego powodu ten niezbyt dobry utwór przypasowałam do tak świetnej książki.

3. „Pozaświatowcy”= „Hey Brother”

Słuchając tej piosenki wyobrażam sobie pył, ucieczkę, walkę, pokonywanie wlanych słabości, czyli to co dostajemy w „Pozaświatowcach”. Uwielbiam zarówno książkę, jak i piosenkę! <3

4. „Igrzyska Śmierci” = „Tamta dziewczyna” 

W tym przypadku chodzi oczywiście o teledysk. Nie w całości, ale w momentach, gdy widzimy kilka kobiet ubranych na czarno i tańczących w miejscu przypominającym arenę, na której Katniss walczyła.

5. „Nie kończąca się historia”= „Moja fantazja”

Nie mogłam nie dać tutaj tej piosenki! Czy komuś również szklą się oczy kiedy słyszy ten kawałek? Tyleee dzieciństwa! W każdym razie, „Nie kończąca się historia” jest bardzo ściśle związana z fantazją i wyobraźnią, podobnie jak piosenka ;) 

To już wszystko na dziś! Chcielibyście zobaczyć trzecią część? Jeżeli też macie jakieś inne skojarzenia, to koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu! Do napisania!

środa, 5 lipca 2017

Czerwcowy Book Haul!

Hej ;) Dziś zapraszam Was na Book Haul z czerwca. Przepraszam za niezbyt ładne zdjęcia, ale beznadziejna ze mnie fotografka, a jakby tego było mało, to jeszcze światło nie chciało ze mną współpracować...





1. „Reckless. Nieustraszony” Cornelia Funke


2. „Autofocus” Lauren Gibaldi

3. „Spirit Animals. Upadek Bestii. Spalona Ziemia” Victoria Schwab


4. „Książę Mgły” Carlos Ruiz Zafon


5. „Password” Mirjam Mous

6. „Myszy i ludzie” John Steinbeck

7. „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” Jonathan Safran Foer

8. „Trzynasta Rzeczywistość. Dziennik Osobliwych Listów” James Dashner


9. „Trylogia Władzy. Fałszywy Książę” Jennifer A. Nielsen

10. „Trylogia Władzy. Król Uciekiner” Jennifer A. Nielsen


11. „Lotnisko w Amsterdamie” Adam Zagajewski


12. „Chłopak z innej bajki” Kasie West

13. „Zima koloru turkusu” Carina Bartsch


14. „Gdzie jest korona cara?” Artur Pacuła

15. „Czytelniczka” Traci Chee



I to już wszystko na dziś! Jakie książki do Was przybyły w czerwcu? Właśnie wybieram się do Chorwacji i zastanawiam się czy kiedy wrócę chcielibyście zobaczyć jakieś zdjęcia z tego wyjazdu? Do napisania!

poniedziałek, 3 lipca 2017

Druga edycja #czytamcopolskie

Hej ;) Dziś poopowiadam Wam trochę o akcji organizowanej przez Isabelle West i Adę, której celem jest szerzenie polskiej literatury wśród czytelników. Przyznam, że choć sama uwielbiam czytać książki polskich autorów i nie widzę w ich powieściach niczego gorszego od pisarzy zagranicznych, to znam sporo osób, którzy jak widzą polskie nazwisko na okładce natychmiast rezygnują z przeczytania danej książki. Nie rozumiem tego zachowania i dla mnie jest ono naprawdę przykre i smutne.
 Zasady tej akcji są bardzo proste, wystarczy zgłosić chęć uczestnictwa w niej organizatorkom (czas macie do 9 lipca, zostało Wam tylko kilka dni!), wspomnieć o niej w poście (co niniejszym robię), przeczytać jakąś książkę polskiego autora, a potem ją zrecenzować i już na koniec zostaje tylko podrzucenia linku do recenzji organizatorkom ;) Proste, prawda? Na napisanie recenzji mamy czas od 10.07 do 23.07 2017 r.
 I to w sumie wszystko, co miałam Wam dziś do przekazania. Weźmiecie udział w tej akcji? Jaką książkę będziecie czytali? Do napisania!

środa, 28 czerwca 2017

Rozwiązanie konkursu

Hej ;) Dziś nie będę Was zbytni zamęczała długim postem. Dziś będzie, jak to mówią, krótko, zwięźle i na temat.
 Jeżeli chodzi o „Koralinę” to wygrywa ją osoba z nickiem Mc D Love, która podała cytat:

„Czasami wydaje mi się, że mnóstwo osób widziało już wcześnie ten śnieg. Tak jak myślę, że mnóstwo osób czytało już te książki. I słuchało tych samych piosenek. Zastanawiam się, jak czują się dzisiejszej nocy.”

Natomiast „Teatr odtrąconych poetów” wygrywa Justyna Kubik z cytatem:

„Jest taka miłość, która nigdy nie umiera, choć zakochani od siebie odejdą.”

Serdecznie gratuluję zwycięzcom, a wszystkim uczestnikom z całego serca dziękuję. Tak naprawdę wszystkie cytaty bardzo mi się podobały! ;) Oczywiście, ze zwyciężaniami skontaktuję się  za chwilę mailowo, ale jeżeli któraś z nich w przeciągu tygodnia nie poda mi swojego adresu wysyłkowego, to ponownie wybiorę zwycięzcę. To już wszystko na dziś, do napisania!

sobota, 17 czerwca 2017

Podaruj sobie radość!

Hej ;) Dziś zapraszam Was na zdecydowanie inny postu niż zazwyczaj. Nie będę opowiadała o żadnej książce, zamiast tego przedstawię Wam pewny pomysł, który narodził się w mojej głowie już jakiś czas temu.


 Kto z Was nie lubi dostawać niespodziewanych listów i paczek? W ciemno obstawiam, że nie ma takiej osoby. Zawsze listy wywołują na naszej twarzy ogromne uśmiechy i sprawiają, że nawet beznadziejny dzień może być troszkę lepszy. I dlatego, idąc śladem Patrycji postanowiłam rozpocząć akcję, której celem będzie pisanie do Was listów. Wystarczy, że napiszecie do mnie maila na adres alicja.korcz@onet.pl, w którym podacie mi swój adres wysyłkowy (oczywiście, nie wykorzystam go w żadnym innym celu, poza pisaniem do Was listów). To w zasadzie tyle, w razie wszelkich pytań lub niedomówień śmiało do mnie piszcie. Zapraszam do zgłaszania się, pozwólcie podarować sobie odrobinę radości! ;)

niedziela, 11 czerwca 2017

„Autofocus” Lauren Gibaldi

Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki „Autofocus” Lauren Gibaldi. Bez przedłużania, zaczynamy!
 Maude jest nastolatką zafascynowaną fotografią. Uwielbia przechwytywać różne momenty z życia człowieka: chwile radości i szczęścia, smutku, melancholii i zwątpienia. Dziewczyna chodzi w szkole na zajęcia z fotografii, na których pewnego dnia dostaje za zadanie zrobienie zdjęcia z tematem przewodnim „Rodzina”. Mimo że zadanie wydaje się całkiem proste to przysparza Maude wielu problemów. Dziewczyna jest bowiem adoptowana i nigdy nie poznała swojej biologicznej matki, która umarła przy jej porodzie. Jej śmierć nie jest jednak powodem, dla którego Maude trafiła do adopcji. Clarie (to właśnie imię matki) jeszcze podczas ciąży zdecydowała się wyrzec córki.
 Nastolatka postanawia wyjechać do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów Tallahassee w poszukiwaniu jakichś wskazówek dotyczących przeszłości Clarie tego jaka była, jak się uczyła. Przy okazji zamierza odwiedzić swoją wieloletnią przyjaciółkę Treenę, która studiuje w Tallahassee, a z którą od dłuższego czasu się nie widziała. Na miejscu czeka na nią parę rozczarowań związanych z Treeną: okazuje się, że dziewczyna bardzo zmieniła się od czasów licealnych, zaczęła chodzić na imprezy, upijać się do nieprzytomności i spotykać się z przystojnym, ale nieodpowiedzialnym i lekkomyślnym Treyem. Na szczęście całą sytuację ratuje kolega Treya, niejaki Bennett, który charakterem diametralnie różni się od tego pierwszego. Jest opiekuńczy, odpowiedzialny, rozważny i sarkastyczny. Wkrótce Maude zaczyna więcej czasu spędzać z Bennettem niż z Treeną, co, jakby nie patrzeć, wychodzi jej na dobre. Razem z nim odkrywa fakty z przeszłości Clarie, które burzą wyidealizowany obraz matki...

 „Możemy być dalej samotnikami, tylko razem”

„Myślę, że od ciebie zależy, kim będziesz w życiu. Możesz być kimkolwiek tylko zechcesz”

„Łatwo jest się poddać, a trudno pozostać niepokonanym. Wielkość nie bierze się z poddania”

Ale się rozpisałam! Mam nadzieję, że to co napisałam zabrzmiało przynajmniej trochę interesująco, bo taka właśnie jest ta książka! Może nie należy do najbardziej intrygujących i tajemniczych powieści jakie kiedykolwiek powstały, ale jest warta przeczytania.
 zacznę od bohaterów, bo szczególnie jeden cały czas zaprząta moje myśli. Mówię tutaj oczywiście o Bennecie, który jest absolutnie cudowny! Przystojny, sarkastyczny, opiekuńczy... Aż można pozazdrościć Maude, że spotkała takiego chłopaka! Przechodząc już do głównej bohaterki, czyli wcześniej wspomnianej Maude, to muszę przyznać, że ją polubiłam. Nastolatka miała całkiem podobny charakter do mojego i w wielu sytuacjach zachowałabym się podobnie do niej. Co prawda, czasem nie rozumiałam jej zachowań i podejmowanych przez nią decyzji, ale jednak utożsamiłam się z nią. Jeżeli chodzi o Treenę i jej chłopaka, Treya, to nie znosiłam ich! Treena była uległa, nie miała własnego zdania, podążała za tłumem, a Trey bezwstydnie ją wykorzystywał. I chociaż uważam, że Lauren Gibaldi celowo wykreowała Treenę tak, żeby zestawić razem dwie zupełnie różne osobowości i pokazać, że mimo różnic w charakterach ludzie mogą bardzo się zaprzyjaźnić. W każdym razie, to nie zmienia faktu, że miałam ochotę potrząsnąć kumpelką Maude , aby przejrzała na oczy.
 Irytujące w tej książce były ciągle używane słowa takie jak super i fajnie. Mówię poważnie, one pojawiały się na każdej stronie! O ile przez jakiś czas nie zwracałam na to uwagi, o tyle po kilkunastu stronach ta tendencja stała się uciążliwa.
 Nie mogę ukryć, że w „Autofocusie” padło dużo mądrych słów, niektóre z nich mogliście wyżej przeczytać. Sama książka niesie ze sobą rzeczywiście ważne przesłanie, którego lepiej nie będę zdradzać.
 Moje myśli znów wracają do Bennetta, co nie jest dziwne. On jest taką doskonałą postacią!!! Bennett i Maude idelanie się dopełniali i ochhh, tak bardzo go uwielbiam!
 Napisałam chyba już o wszystkim, tylko nie o okładce. Czy ona Wam również tak bardzo się podoba? Moim zdaniem, jest bardzo fotogeniczna (o ile okładka taka może być) i mimo że nie jestem specjalistką od robienia zdjęć, to przyznaję, tę książkę fotografowałam z wyjątkową przyjemności!

 To już wszystko na dziś, mam nadzieję, że moja recenzja Wam się spodobała i przekonała Was do sięgnięcia po „Autofocusa”. Dziękuję Wam za przeczytanie tego tekstu i do napisania!

A za możliwość przeczytania tej książki bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Akapit Press!

piątek, 9 czerwca 2017

„Detektywi na kółkach. Skrzynia Władcy Piorunów” Marcin Kozioł

Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki „Skrzynia Władcy Piorunów”, która jest pierwszym tomem serii Detektywi na kółkach napisanej przez Marcina Kozioła.
 Julia, czternastolatka jeżdżąca na wózku inwalidzkim wiedzie raczej zwyczajne życie. Przyjaźni się z rówieśnikiem z sąsiedztwa, synestetykiem Tomem i ma ukochanego psa Spajka lub też Biszkopta, bo różnie go nazywają. Całe życie dziewczyny wywraca się do góry nogami kiedy ojciec Toma zostaje porwany i pozostawia tylko enigmatyczny list, z którego niewiele wynika. Kilka godzin po odnalezieniu listu porwani zostają z kolei Tom i Spajk, na szczęście oni nie przebywają w niewoli zbyt długo. Przyjaciele postanawiają za wszelką cenę odnaleźć tatę Toma i dowiedzieć się o co w tych dziwnych wydarzeniach chodzi. W ten sposób zostają wciągnięci w świat teslariuszy i ich mrocznych tajemnic sięgających dalekiej przeszłości.

„Gdy zawiruje czas
Zgodnie z zegara biegiem,
Najkrótszy dystans wybierz.
A jeśli w przeciwną stronę,
Z najbardziej żółtym zmierz się

Rozetrzyj golterii owoc,
Łyżkę miodu dodaj
I antracytu grudę,
Siódemka z dwójką wojnę toczyć będą, 
Ty jak rycerz dzielny
Do marzeń ułóż postać senną.”
 
Na początek może wyjaśnię kim są tesalriusze i tytułowy Władca Piorunów, ponieważ zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mogą to wiedzieć. Więc, Władca Piorunów to nikt inny jak Nikola Tesla, genialny wynalazca, a teslariusze to ludzie zajmujący się życiem Tesli i jego zaginionymi wynalazkami.
 Muszę przyznać, że Tesla już od dłuższego czasu mnie fascynuję i właśnie z jego powodu sięgnęłam po „Skrzynię Władcy Piorunów”. I nie żałuję! Z tej powieści można dowiedzieć się kilku naprawdę interesujących rzeczy o Tesli, które wydają się zupełnie magiczne i nieprawdopodobne. Książka zbudowana jest w taki sposób, że wydarzenia teraźniejsze, te w których udział biorą głowni bohaterowie przeplatają się ze zdarzeniami z dzieciństwa, a później dorosłego życia Tesli. Uważam, że jest to nietuzinkowy i bardzo ciekawy zabieg, który nadał całej książce dodatkowego smaczku.
 Wkrótce po tym jak poznajemy Julię jej przyjaźń z Tomem przemienia się w coś więcej i ewoluuje przez blisko 240 stron, aż na koniec dochodzi do kulminacyjnego momentu, w którym nie mogłam powstrzymać uśmiechu! ;)
 „Skrzynia Władcy Piorunów” jest lekturą uzupełniającą dla klas 4-6 i przyznam się szczerze, że zazdroszczę dzieciakom, które będą omawiały tę książkę w szkole. Jestem pewna, że przysporzy im wiele frajdy i zabawy, tak jak mi! Nawet jeśli czasy podstawówki macie już dawno za sobą, a szukacie powieści, która zajmie Wam 2-3 godzinki i świetnie Was przy tym rozerwie to „Skrzynia Władcy Piorunów” jest właśnie taką książką! Miła, przyjemna, zawierająca ciekawe informacje w miarę krótka...
 Prawie zapomniałam! Nie napisałam jeszcze nic o szyfrach pojawiających się w „Skrzyni Władcy Piorunów”, a  to niewybaczalny błąd!  Marcin Kozioł przedstawił tutaj nietypowy szyfr, zwany Szyfrem Ceazra. Nie będę Was wtajemniczała w sposób jego działania, chciałam tylko wspomnieć, że taki szyfr jest w niej opisany i dodatkowo uatrakcyjnia powieść :)

Tak więc to już wszystko na dziś, mam nadzieję, że spodobała Wam się moja recenzja i przekonałam Was do sięgnięcia po „Skrzynię Władcy Piorunów” ;) Do napisania!

A za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka