czwartek, 23 lipca 2015

Pan Wołodyjowski- polski klasyk

Hej :) Dziś przybywam do Was z dość nietypową recenzją, bo będę mówiła o "Panu Wołodyjowskim" ostatniej części trylogii naszego mistrza pióra Henryka Sienkiewicza. Jako że jeszcze nie miałam styczności z "Potopem" i "Ogniem i mieczem" w chwili sięgania po "Pana Wołodyjowskiego" to z początku podchodziłam do powieści ze sceptyzmem, nie wiedząc co takiego Sienkiewicz w niej opisze. Przede wszystkim nastawiona byłam na wojnę i walkę, jednak po pierwszych 40 stronach z nie małym zaskoczeniem stwierdziłam, że żadnych bitew w niej nie ma, a na pewno nie będzie ich na początku. Tak też rzeczywiście było. Przez jakieś 200 stron Sienkiewicz pisał o wydarzeniach dziejących się w dworku Ketlinga dokąd udał się pan Zagłoba-niezwykle dzielny, przebiegły i porywczy staruszek oraz pan Wołodyjowski, nieszczęśnik, któremu niedługo przed wydarzeniami których jesteśmy świadkami umarła narzeczona. Zrozpaczony Michał Wołodyjowski wysunął się z chęcią zamknięcia się w klasztorze i niechybnie tak by uczynił z miłości do swojej Anusi. Zagłoba sprytem wyciągnął go z klasztoru i przywiózł do dworku ich przyjaciela Ketlinga. W tym dworku przebywa Basia "Hajduczek" jak nazywa ją Zagłoba, oraz Krzysia Drohojowska obie pod opieką pani Makowieckiej. Wołodyjowski od razu polubił Krzysię, zresztą wzajemnie. Natomiast Zagłoba postawił sobie za punkt honoru wyjazd z domu przyjaciela do Chreptiowa z wiedzą iż Michał polubił Basię bardziej niż Krzysię.

   Na kolejnych stronach śledzimy wydarzenia dziejące się w obozie w Chreptiowie, gdzie zbiera się wojsko polskie do obrony ojczyzny przed Turkami, których najazdu Polacy się spodziewają. W Chreptiowie dochodzi do wielu naprawadę ekscytujących przygód, które zapierają dech w piersiach, jeśli chcecie je poznać to zapraszam do lektury ;)

 Przed atakiem Turków na Kamień Podolski Michał i Ketling złożyli przysięgę w której obiecywali bronić Kamień aż do śmierci.
  Zakończenie tej ksiązki wzrusza do łez i myślę, że nikt się go nie spodziewał.

      Gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po "Pana Wołodyjowskiego", a ja kończę i pędzę do "Potopu" którego właśnie czytam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz