czwartek, 22 grudnia 2016

Wesołych Świąt!

Moi Drodzy,
 Chciałabym życzyć Wam pełnych radości, pokoju i szczęścia Świąt Bożego Narodzenia. Mam nadzieję, że pod choinką znajdziecie mnóstwo książek! ;)
 Życzę Wam również zaczytanego 2017 roku! Żebyście przeczytali wszystkie zaplanowane na ten rok książki i spotkali swojego ulubionego autora czy autorkę. Jednym słowem, życzę wam Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! ;D


niedziela, 11 grudnia 2016

Top 10 książek do czytania w grudniu!

Hej ;) Dziś przygotowałam dla Was listę 10 książek, które są idealne do czytania w grudniu, przed Świętami ;) Tylko tutaj muszę zaznaczyć, że dwóch z tych dziesięciu książek jeszcze nie czytałam, ale pomyślałam, że jeżeli znam akurat dziesięć świątecznych tytułów to właśnie dziesięć Wam pokażę ;D I jeszcze jedno! Książki nie są ułożone losowo :)

1. „Dziecko Śniegu” Eowyn Ivey
 Ta książka raczej nie wprowadza nas w nastrój świąteczny, bo nie ma w niej mowy o Świętach, ale akcja rozgrywa się na mroźnej Alasce i głównie przez to „Dziecko Śniegu” znalazło się w tym zestawieniu ;) Ta książka opowiada naprawdę piękną historię o miłości i zaufaniu, a kiedy czytać taką książkę, jeżeli nie przed 24 grudniem ? :) 

2. „Zima Muminków” Tove Jansson 


Czy istnieje osoba, która nie kocha Muminków? Ja sama uwielbiam te małe trolle i książki o nich czytam co roku, w listopadzie „Dolinę Muminków w listopadzie”, a w grudniu „Zimę Muminków”. Zima bez Muminków to w ogóle nie jest zima! 

3. „Opowieść wigilijna” Charles Dickens

Dla niektórych Święta bez Kevina samego w domu to nie Święta, ja mam tak samo, tyle że z „Opowieścią wigilijną” ;) Od niepamiętnych już czasów (no dobra, w sumie to pamiętnych :p) 24 grudnia, tuż przed Wieczerzą czytam tę krótką powieść, która jak nic innego wprowadza mnie w świąteczny nastrój ;D A jeszcze przed Wigilią ekranizacja tej książki jest emitowana w telewizji, więc oczywiście ją oglądam :)

4. „Noelka” Małgorzata Musierowicz 

Tę książkę skończyłam dokładnie wczoraj i muszę przyznać, że była bardzo dobra. Główna bohaterka spędza Święta w dość nietypowy sposób, a zakończenie wprawia w doskonały humor (przynajmniej mnie). Poza tym autorką jest polska pisarka, która przedstawia nasz sposób przeżywania Świąt.
5. „Księga wyzwań Dasha i Lily” David Levithan i Rachel Cohn
Niestety, ta książka jest dosyć średnia i raczej nie bardzo wprawiła mnie w świąteczny nastrój :/ Ale jeżeli lubicie powieści Johna Greena to i ta pozycja powinna Wam się spodobać. Niedawno wyszła kolejna część, „Dwanaście dni Świąt Dasha i Lily”, jednak nie zamierzam po tę kontynuację sięgać.

6. „Opowieści z Narnii. Lew, Czarownica i stara szafa” C.S. Lewis
Przyznajcie się, czy jest osoba, która nie czytała „Opowieści z Narnii”? Jeżeli tak, to natychmiast nadrabiajcie zaległości i pędźcie czytać pierwszy tom! Ja sama czytałam pierwszą cześć jakieś 4 razy, a za jakieś 3 dni zamierzam przeczytać „Lwa, Czarownicę i starą szafę” znów, w końcu Święta są już za rogiem! ;D

7. „Tajemnica Bożego Narodzenia” Jostein Gaarder


Uwaga, uwaga, „Tajemnica Bożego Narodzenia” jest książką niezwykłą. Dlaczego? Otóż, ta powieść pełni funkcję kalendarzu adwentowego! Każdego dnia Adwentu, od 1 grudnia, aż do 24 czytamy jeden rozdział, który wprowadza nas w tajemnicę Bożego Narodzenia, opowiada o sensie istnienia tego święta. Książka-kalendarz adwentowy, czy czegoś więcej trzeba? 

8. „Flawia de Luce. Tych cieni oczy znieść nie mogą” Alan Bradley

Cykl o Flawii składa się z 6 książek, z których każda jest takim trochę kryminałem. Niestety (albo stety, zależy dla kogo) w tym tomie autor skupił się bardziej na wątku obyczajowym, niż kryminalnym, przez co zagadkę kryminalną można zaliczyć wręcz do banalnych, ale w końcu coś za coś ;)

 Główna bohaterka stawia sobie za cel przyłapanie Świętego Mikołaja na gorącym uczynku, rzecz jasna nie sposobem godnym 5-latka (obudzenie się o pierwszej w nocy i czuwanie pod choinką), tylko taktyką Wielkiej Chemiczkii Flawii de Luce!

I teraz czas na dwie pozycje, których nie czytałam, więc tylko wspomnę ich tytuły, nie będę się o nich rozwodziła. 

9. „W śnieżną noc” John Green, Laureen Myracle i Maureen Johnson 


10. „Anioł do wynajęcia” Magdalena Kordel 

Mam nadzieję, że spodobał Wam się ten post i że zachęciłam Was do przeczytania którejś z powyższych książek ;) Ja muszę już kończyć, bo mimo, że do Świąt Bożego Narodzenia jest już bardzo blisko, to wciąż trzeba się uczyć! Do napisania!

P.S. A na koniec piosenka, która jak żadna inna wprowadza w klimat Świąt <3

niedziela, 27 listopada 2016

„Chrząszcz i jego chłopiec” M.G. Leonard

 Kiedy Barthomelow Cuttle niespodziewanie znika z Muzeum Historii Naturalnej, jego syn Darkus trafia pod opiekę lekko specyficznego wuja Maxa, który na swoim strychu trzyma... zęby Nefretete! Jak się okazuje wuj Max mieszka w bardzo zwariowanym miejscu; jego sąsiadami są temperamentni i nieustannie kłócący się kuzyni. Powodem ich ciągłej sprzeczki są zainteresowania: grubszy kuzyn hoduje chrząszcze, a chudszy na swoim podwórku trzyma ogromną ilość antyków.
 Pewnego dnia Darkus jest świadkiem ich bójki podczas której ze spodni większego kuzyna wypada ogromnych rozmiarów chrząszcz. Owad zdaje się rozumieć chłopca, więc ten prędko się z nim zaprzyjaźnia. Natomiast w nowej szkole Darkus poznaje długonogą Virginię i genialnego Bertolta, którzy koniecznie chcą mu pomóc w odnalezieniu ojca. Wspólne śledztwo doprowadza ich do sławnej projektantki mody, Lucreatii Cutter i... chrząszczy.

„Wiek to pojęcie względne.”

Uff...Napisanie o czym opowiada ta książka nie było najłatwiejszym zadaniem! Jak możecie domyślić się z tytułu i okładki w tej powieści ważną (nawet bardzo) rolę odgrywają chrząszcze. To właśnie one są „kołem napędowym” książki M.G Leonard, co na początku wydawało mi się dziwnym pomysłem. Ale tylko na początku, po kilkunastu stronach udzieliło mi się zafascynowanie głównego bohatera tymi owadami! Autorka opisuje je jako naprawdę niezwykłe i myślące stworzenia!
  Książka może i wygląda niepozornie, ale uwierzcie, niesamowicie wciąga. Autorce z łatwością przychodzi opisywanie przeróżnych miejsc, dzięki czemu nie miałam żadnego problemu z wyobrażeniem sobie Lasu Mebli czy domu Lucreatii Cutter. Poza tym cała historia jest bardzo dopracowana i wyważona. Równie często wybuchałam śmiechem jak wstrzymywałam oddech ze zdenerwowania!
 Ta książka to taka trochę mała encyklopedia wiedzy o chrząszczach, nie dość. że przez trochę ponad 300 stron mamy do czynienia z mnóstwem rodzajów tych owadów, to na końcu znajduje się jeszcze wykaz nazw chrząszczy występujących w książce, razem z dokładnym opisem.
 Podsumowując, szczerze polecam Wam tę powieść, jestem pewna, że po jej skończeniu będziecie pod wrażeniem ;D

 To już wszystko na dziś, mam nadzieję, że spodobała Wam się recenzja ;) Do napisania!

A za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga!

 

sobota, 26 listopada 2016

Poradź sobie z książką TAG

Hej ;) Dość dawno mnie tu nie było, ale listopad okazał się miesiącem kompletnie wypełnionym nauką i nie miałam ani chwili żeby cokolwiek napisać :/ Mam tylko nadzieję, że w grudniu pojawi się więcej wpisów (swoją drogą, cz tylko ja nie potrafię uwierzyć, że za kilka dni rozpoczyna się grudzień i Wielkie Odliczanie Do Świąt? ;D).
 Dziś zapraszam Was na Poradź sobie z książką Tag, do którego zostałam nominowana przez Martę za co serdecznie, serdecznie jej dziękuję :* Zasady tagu są dość proste, wystarczy wybrać 8 książek, każdą otworzyć na losowej stronie i znaleźć pierwszy czasownik, przy którego pomocy trzeba odpowiedzieć na kilka pytań. No to zaczynamy! ;D


1. Jak wymienić żarówkę? 
„Niezauważalna” Marcus Sedgwick (wyprowadził)

Należy się WYPROWADZIĆ z domu lub pokoju i poczekać aż ktoś zrobi to za nas!

2. Jak upiec ciasto?
„Pozaświatowcy” Brandon Mull (wyjaśnił)

 Upieczenia ciasta jest znacznie bardziej skomplikowane niż wymienienie żarówki. Najpierw trzeba znaleźć osobę, która zrobiłaby to za nas, następnie WYJAŚNIĆ jej jaki rodzaj ciasta ta osoba ma upiec, a na koniec pozostaje nam znalezienie jakiegoś wygodnego miejsca do czytania i razem z ulubioną książką poczekać aż ciasto zostanie wyjęte z piekarnika ;)

3. Jak napompować koło?
„Ocean na końcu drogi” Neil Gaiman (rzucał)

Pierwszym etapem jest oczywiście znalezienie pompki do roweru, co może okazać się całkiem trudnym zadaniem. Ale jak już z tym się uporamy to dalej wszystko pójdzie z górki. Stojąc w jakimś pełnym ludzi miejscu trzeba ostentacyjnie RZUCIĆ pompkę na ziemię, ogłosić wszystkim, że napompowanie roweru przekracza nasze możliwości i trzymać kciuki, że ktoś nam pomoże ;D
4. Jak dostać piątkę z testu?
„Flawia de Luce. Badyl na katowski wór” Alan Bradley (wiedziałam)

Cóż za oczywiste pytanie! Wystarczy wszystko WIEDZIEĆ i piątka gwarantowana!

5. Jak szybko posprzątać pokój? 
„Piąta Fala” Rick Yancey (zaczynała)

Trzeba po prostu ZACZĄĆ sprzątać. Niestety, inny sposób nie istnieje...

6. Jak schudnąć?
„Pięć Królestw. Błędny Rycerz” Brandon Mull (oburzeniem)  

Jeżeli ktoś Ci zasugeruje, że powinieneś schudnąć to zareaguj na to gwałtownym OBURZENIEM i odpowiedz, że Ty żadnego odchudzania nie potrzebujesz ;)

7. Jak naprawić zepsutą pralkę?
„Miasto Cieni” Ransom Riggs (zje)

 Musimy usiąść przed pralką z jakimś smacznym ciasteczkiem i patrząc wilkiem na zepsute urządzenie to ciasteczko ZJEŚĆ. Pod wpływem magicznych zdolności ciasteczka i naszego złego spojrzenia pralka sama się naprawi ;)

8. Jak mieć więcej czasu na czytanie?
„Misja Ivy” Amy Engel (patrzeć)

Zamiast wciąż PATRZEĆ na stos książek „do przeczytania w najbliższym czasie” trzeba wziąć pierwszą z brzegu powieść i się w niej zagłębić ;)

Nie ukrywam, fantastycznie bawiłam się podczas wykonywania tego tagu, Marta jeszcze raz baaardzo dziękuję Ci za nominację, gdyby nie ona to pewnie nigdy nie wykonałabym tak świetnego tagu i ominęłaby mnie ogromna frajda płynąca z wymyślania abstrakcyjnych sposobów  na przeróżne kłopoty ;) Nie nominuję nikogo, ale każdego zachęcam do zrobienia Poradź sobie z książką TAG, gwarantuję Wam mnóstwo dobrej zabawy! ;D Do napisania!

poniedziałek, 31 października 2016

„Alfie Bloom i złodziej talizmanu” Gabrielle Kent

Zamek Hexbridge skrywa w sobie wiele pradawnej magii i nieodkrytych tajemnic. Alfie, jedenastoletni główny bohater odziedzicza właśnie ten zamek po swoim dalekim krewnym, druidzie-Orinie. Jak się już na samym początku okazuje, bycie właścicielem wielkiego, wypełnionego magią zamku nie jest takie proste. Przysparza to wiele problemów i obowiązków, na szczęście jednak Alfiego otacza kochająca rodzina, która we wszystkim mu pomaga.
 Pewnego dnia lokaj chłopca zostaje porwany przez elfy, które za pomocą tortur chcą z niego wydusić niezwykle cenną informację. Zdradzenie jej spowodowałoby, że awanturnicze elfy przejęłyby władzę nad całym światem, a do tego nikt nie chce dopuścić! Alfie postanawia stanąć do walki z elfami i uwolnić kamerdynera, Wilberforca. Tylko.... Czy może mu się to udać?

Jeżeli spojrzymy na tył tej książki to naszym oczom ukaże się nagłówek głoszący: „Idealna książka dla fanów Baśnioboru” i nie ukrywam, właśnie to skołniło mnie do sięgnięcia po tę pozycję.
 Na samym początku nie mogłam się wbić w fabułę i uważałam, że określenie tej książki jako idealnej dla fanów Baśnioboru jest na wyrost, jednak minęło około 50 stron i okazało się, że bardzo, bardzo się myliłam! Rzeczywiście,  ta powieść jest doskonała dla każdego komu podobał się „Baśniobór” i pod przykrywką przygody dotyka całkiem poważnych tematów takich jak lojalność wobec przyjaciół.
 W miarę jak autorka opisywała zamek Alfiego coraz bardziej mu go zazdrościłam! Wyobraźcie sobie wielką romańską budowlę z mnóstwem tajnych przejść i niemniej tajnych pomieszczeń. Dodatkowo pomyślcie o bogatej w stare zbiory bibliotekę na piętrze i ogromny kominek, w którym ciągle pali się ogień. Czy to nie brzmi jak marzenie? ;D
 Muszę przyznać, że autorka ma duży talent pisarski i potarfi wykreować całkiem niezłe postacie. Ponad to w książce Kent nieustannie się coś dzieje, nie ma żadnego momentu, w którym bohaterowie byliby w !00% bezpieczni. Teraz muszę się Wam do czegoś przyznać! W trakcie czytania tej powieści miałam strasznie spocone dłonie, naprawdę przejmowałam się losem Alfiego i jego rodziny!
 Kończąc już, zdecydowanie powinniście sięgnąć po tę książkę, praca autorki jest godna podziwu! Mam nadzieję, że ta krótka recenzja Wam się spodobała i... Do napisania!

niedziela, 23 października 2016

Targi Książki w Krakowie!! - Informacyjnie

Przepraszam, że nie piszę normalnego postu, tylko daję Wam link do filmiku, ale brak czasu daje się we znaki! :( Tak więc, zachęcam do obejrzenia ;D Koniecznie dajcie mi znać czy Wy też będziecie na Targach, jestem tego bardzo ciekawa!!! :)


środa, 19 października 2016

„Czas Wojny” Michael Morpurgo

Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję „Czasu Wojny” Michaela Morpurgo ;D
 Joey to imię pewnego niezwykłego, pięknego konia, którego poznajemy w chwili jego rozstania z matką na Jarmarku.Joeya kupuje ojciec Alberta, chłopca, z którym niesamowity koń w krótkim czasie się zaprzyjaźnia. Spędzają razem mnóstwo dni i doskonale się rozumieją. Niestety w pewnym momencie ich ścieżki się rozbiegają i Joey zostaje sprzedany do kawalerii brytyjskiej skąd trafia w ręce Niemców. Od tej pory Joey ciągle wędruje od jednej armii do drugiej, od jednego życzliwego mu człowieka, do drugiego, nigdy jednak na zapomina o Albercie, zresztą z wzajemnością, chłopiec, który zdążył już stać się dorosłym mężczyzną wciąż pamięta i poszukuje swojego przyjaciela z dzieciństwa.

 Jak pewnie zdążyliście zauważyć „Czas Wojny” to książka osadzona w realiach Pierwszej Wojny Światowej. Ja sama naprawdę lubię czytać książki wojenne, mam nadzieję, że Wy również ;)
 Dużą niespodzianką w tej książce była dla mnie narracja, w końcu niezbyt często mamy okazję czytać powieść pisaną z perspektywy konia! Bardzo podziwiam autora, Michaela Morpurgo za to, że zdecydował się na właśnie taką narrację, to musiało być dla niego nie lada wyzwanie! ;)
 Ta książka jest niestety bardzo krótka, ma zaledwie 164 strony i po skończeniu jej aż chce się błagać o jeszcze przynajmniej 100 stron. Tego, jak się można spodziewać nie dostaniemy, ale za to można obejrzeć film, ponieważ S. Spielberg podjął się wyzwania jakim jest zekranizowanie tak dobrej książki. Nie powiem Wam jak mu to wyszło ponieważ w tym całym szkolnym zabieganiu jeszcze nie znalazłam ani chwilki na obejrzenie filmu, zamierzam nadrobić to w piątek, ewentualnie w sobotę ;)
 „Czas Wojny” jest książką uczącą przyjaźni i empatii. Nakłania nas również do przemyślenia sprawy jaką jest wojna. Pokazuje, że po jednej i drugiej stronie bardzo często walczą i giną niewinni ludzie, którzy w normalnych warunkach bardzo możliwe, że byli by przyjaciółmi.
 Nie ukrywam, płakałam przy tej książce. Nie na zakończeniu, ale jakoś w środku, wydarzyło się tam coś okropnego i nie potrafiłam powstrzymać łez.
 Jeżeli szukacie wartościowej i mądrej książki to myślę, że powinniście sięgnąć po właśnie „Czas Wojny”, bardzo, bardzo Was do tego nakłaniam.
 No cóż, to wszystko o czym chciałam Wam dzisiaj powiedzieć ;) Recenzja jest bardzo krótka, ale mimo to mam nadzieję, że Wam się spodobała i że przekonałam Was do przeczytania tej wspaniałej powieści. Do napisania!

P.S. Wieem, okładka, którą widzicie na górze to tak naprawdę plakat filmowy, ale nie mogłam znaleźć okładki w odpowiednim rozmiarze ;D

A za polecenie mi tej książki i stworzenie możliwości do jej przeczytania dziękuję Marcie! :*

środa, 12 października 2016

Jesienny Tag Książkowy

Hej ;) Dziś zapraszam Was na tag bardzo ściśle związany z porą roku, którą aktualnie mamy ;D Ja sama uwielbiam jesień, jest na drugim miejscu w moim rankingu pór roku (pierwsze zajmuje oczywiście zima :) ). Ale nie przedłużając, zapraszam.


1. Szeleszczące liście - świat jest pełny kolorów: wybierz książkę z jesiennymi barwami na okładce


 Okładka książki „Mariah Mundi i Szkatuła Midasa” ma baaardzo jesienne kolory. Trochę brązu  trochę zimnego, morskiego błękitu. Kiedy tylko spojrzę na tę książkę to natychmiast myślę o jesieni ;)

2. Cieplutki sweter - w końcu jest na tyle zimno, by chodzić w grubych, ciepłych swetrach: która książka wywołuje w Tobie uczucie puchatego ciepła?


Myślę, że takie uczucie wywołuje we mnie trylogia Joss Stirling o braciach Benedictach. Co prawda, nie przeczytałam jeszcze tomu trzeciego i staram się powstrzymać przed jego przeczytaniem, bo jeżeli zacznę ją czytać to się od niej nie oderwę, a konsekwencją tego będzie zakończenie całej trylogii!!! I nie będę miała już żadnej nieprzeczytanej  książki  o Benedictach....


3. Jesienna burza - wicher wieje, deszcz się leje: wybierz książkę do czytania w burzowy dzień


Na taką pogodę idealna jest „Dolina Muminków w listopadzie”. Ta książka jest niesamowita i jeżeli jeszcze jej nie przeczytaliście to szybko nadrabiajcie straty! Tak na marginesie, czytanie tej książki w jesień jest moim corocznym zwyczajem ;D


 4. Chłodne rześkie powietrze - wskaż fikcyjną postać, z którą zamieniłabyś się miejscami
 

To bardzo proste pytanie, oczywiście najchętniej zamieniłabym się miejscami z Jasonem Walkerem z „Pozaświatowców”. Mogłabym się przenieść do Lyrianu i poznać wszystkie te osoby, z którym zaprzyjaźnił się Jason. To byłoby tak cudowne, że aż brakuje mi słów! ;) A drugim takim bohaterem jest Muminek z którejkolwiek książki o Muminakch. Mogłabym cały dzień leżeć w łóżku i spać, albo czytać, co jakiś czas napełniać brzuch igliwiem leśnym i w ogóle totalnie niczego nie musiałabym robić!
5. Gorący cydr jabłkowy - która książka jest według ciebie niedoceniana i chcesz żeby stała się kolejnym bestsellerem? 


Tutaj wcale nie musiałam się zastanawiać! Rzecz jasna to „Pozaświatowcy” sa najbardziej niedocenioną książką pod słońcem! Mówię zupełnie poważnie, Brandon Mull wykreował doskonały świat, napisanie całej tej trylogii zajęło mu 10 lat i mało kto czytał tę książkę. Katastrofa!

6. Pumpkin Spice - jaki jest Twój ulubiony jesienny posiłek?


Może to nie jest posiłek, ale herbata imbirowa z dodatkiem soku malinowego i cytryny. Ten napój kojarzy mi się też z zimą (dokładniej z Bożym Narodzeniem), ale to nieistotne ;) No a poza tym uwielbiam czekoladę w każdej postaci i dyniową zupę-krem ;D

To już wszystko na dziś, mam szczera nadzieję, że post Wam się spodobał ;) Koniecznie dajcie mi znać jakich Wy odpowiedzi udzielilibyście, jestem ogromnie ciekawa! :) Do napisania! 
 

środa, 5 października 2016

Książkowa playlista

 Hej! ;) Dziś zapraszam Was na trochę nietypowy post ponieważ będzie trochę o książkach i trochę o muzyce. Bardzo często książki kojarzą mi się z różnymi piosenkami, czasami ze względu na tekst, czasami wpływa na to teledysk, ale zdarza się też tak, że nie ma żadnego konkretnego powodu. W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić książki, które kojarzą mi się z muzyką, tak więc zaczynajmy! ;D

1. „Osobliwy dom pani Peregrine”= „Ego”

Nie mam pojęcia dlaczego akurat „Osobliwy dom...” kojarzy mi się z tą piosenką, ale kiedy usłyszałam „Ego” po raz pierwszy w radiu natychmiast stwierdziłam, że zupełnie pasuje do książki Ransoma Riggsa! :)


2. „Rywalki” = „Jak Sen”

Posłuchajcie słów. Przecież to zupełnie tak jakby Maxon śpiewał o Americe!


 3. „Alicja po drugiej stronie lustra” = „Just Like Fire”

No to tutaj chyba już niczego nie muszę tłumaczyć ;) Teledysk bardzo widocznie nawiązuje do „Alicji po drugiej stronie lustra” :D



 4. „Panika” = „No money”

Zupełnie nie wiem jak uzasadnić dlaczego „Panika” kojarzy mi się z tą piosenką, sami posłuchajcie jej i popatrzcie na teledysk. Może nie będę jedyna osobą, która uważa, że „Panikę” można łatwo utożsamić z  „No money”;)


To by było na tyle, mam nadzieję, że post Wam się spodobał ;) Wiem, że był króciutki i, że w żadnym przypadku nie wyjaśniłam zbyt dobrze dlaczego daną książkę utożsamiam z daną piosenką, ale uwierzcie, nie potrafię! ;) 
 Może Wy też macie jakieś piosenki, które kojarzą Wam się z książkami? Jeżeli tak to koniecznie napiszcie o tym w komentarzu! :) Do napisania!

niedziela, 2 października 2016

„Opiekunowie Tajemnic. Ścieżka Bestii” Lian Tanner

Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję kolejnej książki, tym razem opowiem Wam o trzecim tomie trylogii „Opiekunowie Tajemnic”.
 Na samym początku chcę powiedzieć że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Liany Tanner, bardzo udane. Nie mogę się doczekać kiedy sięgnę po tom pierwszy, bo zrobię to z całą pewnością! ;)
 Złotka, Żabismark i Krasa mieszkają w mieście Klejnot, które rządzone jest przez despotycznego Naczelnika. Ten okrutny człowiek zanim doszedł do władzy obalił Protektorkę, dobrą i mądrą królową. Naczelnik nienawidzi muzeum, budynku, które jest bazą Opiekunów Tajemnic (w ich skład wchodzi między innymi Złotka i Żabismark) i postanawia je doszczętnie zniszczyć. Na to jednak nie godzą się Opiekunowie Tajemnic i postanawiają stawić czoła Naczelnikowi.

„Lokalizacja łazienki w nieznanym budynku to czasem bardzo przydatna wiedza”

 Czytanie tej książki w dużej mierze przypominało mi podróż przez ciemny korytarz. Na początku wszystko jest ciemne i zagmatwane, jednak z każdym krokiem robi się coraz jaśniej ponieważ zbliżamy się do końca korytarza gdzie czeka na nas światło. I dokładnie tak samo było w przypadku „Ścieżki Bestii”, na początku nie orientowałam się ani o co chodzi, ani kto jest kim, ale mniej więcej w połowie zrozumiałam niemal wszystko. Myślę, że ten problem będzie dotyczył głównie osób, które podobnie jak ja zaczną swoją przygodę z „Opiekunami Tajemnic” od ostatniej części, więc jeżeli zamierzacie sięgnąć po pierwszy tom to Wam to nie grozi ;)
 „Zawsze jest wybór”
 Cała ta książka jest wypełniona po brzegi przeróżnymi tajemnicami, już na samym początku pojawia się pierwsza zagadka, pierwsza niejasność. Właśnie z tego powodu wszyscy miłośnicy tajemnic zakochają się w tej książce, ale i wielbiciele przygód znajdą tutaj coś dla siebie, przecież okładka nie na darmo wygląda tak jak wygląda ;)
 Złotka, główna bohaterka bardzo imponowała mi swoją odwagą, zresztą nie tylko ona. Wszyscy (no dobra, prawie wszyscy) ciągle wykazywali się ogromną odwagą, nieustępliwością, walecznością i lojalnością wobec przyjaciół, za co niesamowicie ich podziwiam. A Żyłka, jeden z Opiekunów potrafił rzucać takim żartami, że nie potrafiłam powstrzymać śmiechu (zresztą, ten cytat na górze to jeden z mini żartów Żyłki ;D ). Jak już pewnie zdążyliście zauważyć, imiona postaci są bardzo nietypowe, to jeden z powodów dla których będziecie tę książkę pamiętali na długo, w końcu nie tak łatwo jest zapomnieć bohatera o imieniu Żabismark! ;)
 To już wszystko na dziś, mam nadzieję, że recenzja Wam się spodobała i że zachęciłam Was do przeczytania tej książki ;D Do napisania!

A za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Wilga! 

piątek, 30 września 2016

Podsumowanie września!

Hej! ;D Jak pewnie większość z Was już się zorientowała, właśnie skończył się wrzesień, a co za tym idzie czas na podsumowanie właśnie tego miesiąca.
 Najpierw chcę Wam pokazać książki, które zdołałam przeczytać we wrześniu. Niestety, nie jestem zadowolona ze swojego wyniku, mimo, że w ubiegłym roku było gorzej ;) Przeczytałam dokładnie 9 książek, a oto one:

 Na zdjęciu widzicie tylko 6 książek,to dlatego, że 3 książki już oddałam do biblioteki.

1. „Boy 7” Mirjam Mous
2. „Teatr odtrąconych poetów” Tamara Ireland Stone
3. „Kruki Odyna” K. L Armstrong i M.A Marr
4. „Spirit Animals. Wzlot i Upadek” Eliot Schrefer
5. „Atlas magicznych stworzeń Pip Bartlett” Jackson Pearce i Maggie Stiefvater
6. „Muminki na Riwierze” Tove Jansson (to w zasadzie komiks)
7. „Pojedynek detektywów” Arkadiusz Niemirski
8. „Odyseusze” Agnieszka Stelmaszyk
9. „Nigdy nie gasną” Alexandra Bracken

To tyle jeżeli chodzi o przeczytane przeze mnie książki. Jeżeli chcielibyście zobaczyć recenzję którejś z nich to koniecznie dajcie mi znać w komentarzu! ;)
 Co do książek, które wzbogaciły moją biblioteczkę, to jest ich pięć:

1. „Spirit Animals. Wzlot i Upadek” Eliot Schrefer
2.  „Atlas magicznych stworzeń Pip Bartlett” Jackson Pearce i Maggie Stiefvater
3. „Opiekunowie Tajemnic. Ścieżka Bestii” Lian Tanner
4. „Maszyna do pisania” Katarzyna Bonda
5. „Pomyślne Wiatry” Jennifer Donnelly

I na koniec chciałabym się pochwalić kilkoma zakładkami, które dostałam od Julki. Są prześliczne!





To by było na tyle, mam nadzieję, że Wam się podobało ;) Napiszcie jak wyglądał Wasz wrzesień, zarówno czytelniczy jak i zakupowy (mogę tak to określić? ;D ) Do zobaczenia!

sobota, 24 września 2016

Liebster Blog Award #4

Hej! ;D Dzisiaj zapraszam Was na kolejny Liebster Blog Award :) Tym razem za nominację bardzo serdecznie dziękuję Angelice z bloga Uwielbiam czytać ! <3


1. Książka, która Cię wzruszyła

Myślę, że taką książką jest „Misja Ivy” Amy Engel. Zakończenie było tak straszne, straszne, straszne, że nie potrafiłam powstrzymać łez!

2. Którego pisarza/pisarkę cenisz najbardziej? 

Chyba wiecie, że najbardziej cenionym przez mnie pisarzem jest Brandon Mull. Ludzie, on stworzył od początku, aż do końca własny świat! Wymyślił własne rasy, nie użył absolutnie żadnego znanego już z innych książek fantastycznych schematu!!! Jego „Pozaświatowcy” to zwyczajnie MISTRZOSTWO! <3

3. Czy zdarza Ci się robić notatki, w książkach, które czytasz?

W moich własnych książkach nigdy nie robię notatek, ale kiedy wypożyczam książkę z biblioteki to często piszę listy do osób, które będą po mnie czytać daną książkę ;) Polecam im inne tytuły, piszę który bohater spodobał mi się najbardziej ;D Nie wiem dlaczego to robię, ale chyba głównym powodem tego jest fakt, że sama bardzo chciałabym napotkać taki list od kogoś w książce! :)

4. Ulubiona lektura szkolna?

Tutaj mam problem ponieważ ja nigdy nie czytałam lektur, które sorka nam zadawała. Znaczy oczywiście, czytałam te książki, ale wcześniej, tzn. kiedy sorka w powiedzmy czwartej klasie zadała jaką książkę do przeczytania, ja ją zawsze miałam już za sobą i dlatego nie do końca pamiętam co było lekturą, a co nie. Ale chyba „Ania z Zielonego Wzgórza” była lekturą, a ja Anię kocham, więc powiedzmy, że właśnie ona ;D

5. Jak zaczęła się Twoja przygoda z czytaniem? 

 Kiedy miałam 6 lat rodzice dali mi na Święta Bożego Narodzenia dwie książki: „Czaruś, mały uciekinier” i „Mój sekretny jednorożec”. W jeden dzień pochłonęłam „Czarusia...” (mimo, że wtedy jeszcze nie potrafiłam zbyt dobrze czytać) i chciałam kolejne części i kolejne. Tak to się właśnie zaczęło ;D

6. Książka, która cię rozczarowała?

 Niestety, w ostatnim czasie jest coraz więcej takich książek :( Rozczarowałam się chociażby na „Między książkami”, jeżeli chcecie o tym poczytać więcej to zapraszam na recenzję: http://ksiazkitomojepaliwo.blogspot.com/2016/07/miedzy-ksiazkami-gebrielle-zevin.html

7. Co skłoniło cię do założenia bloga? 

Zdecydowanie bark osób, z którymi mogłabym pogadać o książkach! ;D

8. Jakie nadzieje wiążesz ze swoim blogiem?

No cóż, na pewno chciałabym żeby mój blog stawał się coraz lepszy, a moje recenzje bardziej złożone ;) I dobrze by było pisać znacznie więcej postów :)
Chyba nie do końca odpowiedziałam na pytanie...

9. Jaki jest twój ulubiony gatunek literacki? 
  
Wiadomo, fantastyka ;) I coraz bardziej kocham książki postapokaliptyczne :) 

10. Co denerwuje cię w książkach? 

Irytujące główne bohaterki i przewidywalna fabuła. To chyba dwie rzeczy, które najbardziej denerwują mnie w książkach.

11. Co według ciebie dało ci czytanie? 

Wszystko. Książki naprawdę, dosłownie dały mi wszystko ;D

To już tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że post Wam się spodobał :) Za nominację jeszcze raz serdecznie dziękuję Angelice! Do napisania! 

czwartek, 22 września 2016

„Atlas magicznych stworzeń Pip Bartlett” Jackson Pearce i Maggie Stiefvater

Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję „Atlasu magicznych stworzeń Pip Bartlett" napisanego przez Jackosna Pearce'a (dobrze odmieniłam? ;D ) oraz Maggie Stiefvater.
 Pip Bartlett zdecydowanie nie jest zwykłą dziewczynką. Jej głównym zainteresowaniem są magiczne stworzenia, takie jak na przykład jednorożce czy gryfy. Pip na szczęście żyje w świecie, w którym na porządku dziennym jest spotkanie jednorożca na ulicy, jednak dziewczynka nie jest taka jak inni ludzie. To znaczy, potrafi rozmawiać z właściwie każdym napotkanym zwierzęciem. Poza tym nigdy nie rozstaje się z „Atlasem magicznych stworzeń Jeffreya Higglostone'a”, jest to jej ulubiona książka, w której dość szczegółowo zostały opisane prawie wszystkie magiczne stworzenia.
 Pip poznajemy w dniu, w którym spowodowała katastrofę w szkole, a w której uczestniczyły jednorożce. Za karę zostaje wysłana do swojej cioci Emmy prowadzącej lecznicę dla fantastycznych zwierząt w Clovertown. Pip niesamowicie cieszy się z tego wyjazdu (on był właściwie za karę, ale nie wnikajmy :) ), zresztą to nic dziwnego biorąc pod uwagę jej pasję.
 Niestety, w Clovertown nie wszystko układa się tak jak powinno. Miasto nawiedza plaga kłąbków, stworzeń, które pod wpływem gwałtownych emocji zapalają się, co skutkuje dużą ilością pożarów. Pip razem ze swoim przyjacielem Tomasem postanawiają stawić czoła fali kłąbków i tym samym uratować Clovertown!

„Ludzie zaprzyjaźniają się z ludźmi, którzy są dziwni w ten sam sposób”

 Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o tej książce od razu wiedziałam, że będzie magiczna, ale nie sądziłam, że aż tak! Tutaj widok gryfów ni jest niczym niezwykłym, a to coś bardzo rzadko spotykanego w książkach.
 Główna bohaterka jest przyjazną i rezolutną postacią, dlatego kiedy czytamy o tym co zrobiła, pomyślała, albo powiedziała nie sposób opanować uśmiechu. A jej kolega Tomas jest równie świetnym bohaterem. Ma uczulenie na dosłownie wszystko. Na dokładnie 347 różnych rzeczy, a na każdą reaguje inaczej: czasem wypuszcza nosem kolorowe bańki, czasem odlatuje, a innym razem najzwyczajniej kicha.
 „Atlas magicznych stworzeń” jest bardzo sympatyczną i miłą książką. Czytająć ją nieustannie się uśmiechałam, po prostu nie potrafiłam tego powstrzymać!
 Kompletnie zauroczyły mnie też ilustarcje, pojawiające się co kilka stron i przedstawiające postać, bądź magiczne stworzenie wraz z krótkim opisem.
 Jeżeli lubicie zwierzęta, nieważne czy fantastyczne, czy zwykłe to nie przechodźcie obok tej książki obojętnie, tylko zatrzymajcie się i przeczytajcie ją. Gwarantuję, nie zawiedziecie się!

A za możliwość przeczytania tej sympatycznej książki dziękuję Wydawnictwu Wilga!

środa, 21 września 2016

Wyniki konkursu! ;)

Hej ;D Niedawno ogłosiłam konkurs, w którym można było wygrać „Olimpiadę pana Lemoncella” Chrisa Grabensteina. Zgłosiło się dokładnie 15 osób i za chwilę spośród 15 nicków wylosuję jeden, do którego powędruje ta książka ;) Ze zwycięzcą oczywiście skontaktuję się mejlowo, ale już nie przedłużając (sama jestem ciekawa!) sprawdźmy kogo wylosuję:

 Tak wygląda kubeczek z karteczkami

A oto nick osoby, która wygrała - Klaudia Black, gratuluję! ;D

Wygrała Klaudia Black, bardzo serdecznie Ci gratuluję! ;) Oczywiście, zgodnie z regulaminem jeżeli nie podasz mi swojego adresu do wysyłki w przeciągu tygodnia wylosuję inną osobę. Zaraz napiszę do ciebie wiadomość, więc koniecznie sprawdź skrzynkę pocztową :) 
 Wszystkim gorąco dziękuję za udział w konkursie ;) Do napisania!

niedziela, 18 września 2016

„Spirit Animals. Wzlot i Upadek” Eliot Schrefer [PRZEDPREMIEROWO]


Hej ;D Dzisiaj zapraszam Was na przedpremierową recenzję 6 tomu serii Spirit Animals, „Wzlot i Upadek”.
 W tej części Zielone Płaszcze wyruszają do Nilo, gdzie mają nadzieję na odnalezienie lwa Cabaro oraz jego talizmanu, „Złotego Lwa”. Od samego początku wiedzą, że zdobycie talizmanu graniczy prawie z cudem ponieważ lew żywi głęboką nienawiść do wszystkich ludzi, ale mimo wszystko decydują się na szalony krok i postanawiają stawić czoła jednej z najpotężniejszej Wielkiej Bestii.

„Czasami każdemu zdarza się pomylić w ocenie innych ludzi”

 Ta książka jest bardzo zaskakująca i zupełnie nieprzewidywalna! Autor raz po raz szokuje nas jakąś informacją i w chwili, w której myślimy : „Nie, to już koniec, dalej nic się nie zdarzy” okazuje się, że Eliot Schrefer ma dla nas jeszcze jakaś niespodziankę. Poza tym styl Eliota jest naprawdę lekki i łatwy w odbiorze, dzięki czemu przez książkę w zasadzie się płynie, chyba mogę użyć tego stwierdzenia ;)
 Mam wrażenie, że (wyłączając oczywiście tom pierwszy, który jest napisany przez Brandona Mulla i którego nikt nie jest w stanie przebić) tom 6 jest najlepszy z całej serii. W tej chwili trochę ochłonęłam po zaskakujących informacjach zawartych w książce, ale wersję filmową recenzji nagrywałam dosłownie 5 minut po zakończeniu „Wzlotu i Upadku” i totalnie brakowało mi określeń, którymi mogłabym oddać świetność tej książki. W nieskończoność powtarzałam WOW, bo było to słowo, które samo cisnęło mi się na usta. Poważnie, ta książka to jedno wielkie WOW!
 Zbaczając trochę z tematu, nie mogę nie wspomnieć, że według mnie cała seria „Spirit Animals” jest idealna na czas szkolny. Podczas jej czytania niezwykle łatwo jest się przenieść do Erdas, świata zamieszkiwanego przez głównych bohaterów i zupełnie zapomnieć o rzeczywistości.
 W tej części mamy też do czynienia z nieco obrzydliwymi zwierzoduchami, jak na przykład kolosalna tarantula, czy dżdżownica.
 „Wzlot i Upadek” pojawi się w księgarniach dokładnie 28 września, więc osoby, które mają za sobą już 5 pierwszych tomów muszą jeszcze chwilkę poczekać, a jeżeli ktoś jeszcze nie miał styczności z serią „Spirit Animals” to niech natychmiast nadrabia zaległości, jeszcze nie jest za późno żeby sięgnąć po pierwszy tom! ;D
 Powtarzam się, ale nie mogę tego nie powiedzieć: gorąco, ale to naprawdę gorąco polecam Wam 6 tom serii „Spirti Animals”! :)

A za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga!


P.S. A już w grudniu pojawi się tom siódmy! Napisany przez Marie Lu (uwielbiam tę autorkę! Jej „Rebeliant” jest naprawdę cudowny! <3 ) i z piękną okładką. Zresztą, popatrzcie sami:


niedziela, 11 września 2016

Liebster Blog Award #3

Hej! ;) Dziś zapraszam Was na post trochę mniej książkowy niż zwykle, czyli na Liebster Blog Award ;D Nominację dostałam od Degustatorki za co bardzo, bardzo jej dziękuję!. Zapraszam!


1. Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa i dlaczego akurat ona?

Hmmm... To dosyć trudne pytanie, ale chyba postawię na  „Małą księżniczkę” Francess Hodgson Burnett. Ciężko jest mi wyjaśnić dlaczego akurat ta książka jest moją ulubioną powieścią z dzieciństwa, ale tak w skrócie mówiąc, nauczyła mnie bardzo wielu rzeczy i zachowań. O, a teraz opowiem Wam pewną historię. Otóż jakiś dzień po przeczytaniu właśnie tej książki moja siostra (nie miała pojęcia o tym, że czytałam „Małą księżniczkę) stwierdziła, że zachowuję się jak mała księżniczka. Wyobrażacie sobie jak bardzo się z tego cieszyłam?! ;)

2. Gdyby doba miałaby 25 godzin co zrobiłabyś/zrobiłbyś z dodatkową godziną?

Prawdopodobnie wykorzystałabym ją żeby się troszkę więcej pouczyć.

3. Kto Cie najbardziej inspiruje? I w jaki sposób?

To będzie głupia odpowiedź, ale proszę nie śmiejcie się! Więc myślę, że najbardziej inspiruje mnie Jason, główny bohater „Pozaświatowców”. I wiem, że dla wielu osób pewnie dziwną rzeczą jest to, że inspirację czerpię z osoby fikcyjnej, ale cóż, tak po prostu jest ;) Jason był bardzo odważny i postępował zawsze zgodnie z sumieniem, w tym właśnie staram się go naśladować ;D


4. Czy masz film, który za każdym razem wyciska z Ciebie łzy? Jaki?

Szczerze mówiąc raczej nie oglądam filmów, więc nie, nie ma takiego.


5. Czy czytasz ebooki?
 
Jeszcze mi się nie zdarzyło i wątpię żebym kiedykolwiek sięgnęła po książkę elektroniczną.


6. Gdybyś miał/miała porównać siebie do zwierzęcia, to kim byś był? I dlaczego?

Pewnie molem, one przecież bardzo lubią książki! ;D

 
7. Co robisz z książkami po przeczytaniu? Chomikujesz, sprzedajesz czy może jeszcze coś innego?

Zdecydowanie chomikuję! Uwielbiam patrzeć na moją biblioteczkę, wyjmować książki z półek i czytać jakieś losowe fragmenty z nich. Poza tym kocham też to, że cały mój pokój pachnie książkami :)

8. Jaka jest Twoja największa słabość?

Mylę, że języki obce. Kompletnie nie potrafię się ich uczyć, nie wchodzi mi ani angielski, ani niemiecki, ani rosyjski. Porażka!
 
9. Czy masz motto, którym kierujesz się w życiu? Jeśli tak to jakie?
  
Nie, nie mam żadnego motta.

10.  Wyobraź sobie, że możesz umówić się na kolację z jednym z książkowych bohaterów. Kto to by był?

Chyba wiecie z kim chciałabym umówić się na kolację? Taak, to Jason! ;D 

 11. Na jaką książkową nowość nie możesz się doczekać?

Z niecierpliwością wyczekuję kolejnej książki Brandona Mulla! Z tego co wiem niedługo ma zostać wydany kolejny tom Baśnioboru w Ameryce, a w Polsce wydania tej książki podejmuje się Wydawnictwo Wilga. Tak wiec, mam nadzieję, że do stycznia 2017 roku się wyrobią! (wiem, że nie... :( ) 

To wszystko na dziś, dziękuję serdecznie za przeczytanie tego postu ;) Koniecznie dajcie mi znać jakich Wy odpowiedzi byście udzielili. Degustatorko (mam nadzieję, że mogę się tak do Ciebie zwracać ;D ) jeszcze raz dziękuję za nominację! ;) Do napisania!  

sobota, 10 września 2016

„Kruki Odyna” K.L Armstrong, M.A. Marr

Cześć! Dziś zapraszam Was na kolejną recenzję, tym razem opowiem Wam o „Krukach Odyna”, czyli kontynuacji „Wilków Lokiego” ;)
 Matt, Fen, Laurie, Owen i Baldwin. Potomkowie Thora, Lokiego, Odyna oraz Baldera usiłują powstrzymać nieuchronnie nadchodzący koniec świata, Ragnarok. W tym celu wyruszają na misję, w trakcie której wielokrotnie ryzykują życiem, aby zdobyć Młot Thora i uratować cały świat.

„Czami słuchanie jest najlepszym wyjściem. Kiedy się cały czas mówi, można przegapić ważne znaki i sygnały wysyłane przez ludzi mimochodem.”

 Wiem, bardzo krótko opowiedziałam o tej książce, ale naprawdę, inaczej nie umiem! :)„Kruki Odyna” bardzo przypominały mi Percego Jacksona, ale nie w takim sensie, że ta książka to kopia pomysłu Ricka Riordana! Podobnie jak w Percym mamy tutaj mitologię, tyle że nordycką, potomków bogów (ale takich potomków na świecie jest zaledwie 7) i oczywiście misję do spełnienia. Jeżeli Percy Wam się podobał to „Kruki Odyna” są z całą pewnością dla Was!
 W czytaniu książki przeszkadzały mi słabo opisywane emocje bohaterów. Tutaj znowu boję się, że źle mnie odbierzecie, wiec dla wyjaśnienia powiem, że nie chodzi mi o to, że postacie były „papierowe”, nic takiego! Miałam po prostu wrażenie, że kiedy mamy do czynienia z mrożącą krew w żyłach bitwą, bohaterowie ani się nie boją, ani nie są zmęczeni. To było trochę nienaturalne, ale mimo wszystko udało mi się do tego przywyknąć. Jest jeszcze jedna wada o której chcę wspomnieć. W książce występuje mnóstwo określeń z mitologii nordyckiej, a ja nigdy nie czytałam innych mitów niż greckich, a jedyną książką związaną z mitologią nordycką, z którą się zapoznałam było „Morze Trolli”, dlatego na początku trochę gubiłam się w tym czym są przykładowo Norny, ale spodziewam się, że te wszystkie określenia zostały wytłumaczone w tomie pierwszym (niestety, nie czytałam go) wiec jeżeli zaczniecie od „Wilków Lokiego” to nie będzie to dla Was problemem ;)
 Książka jest naprawdę wciągająca, czyta się ją bardzo lekko i przyjemnie. Chwilę po otworzeniu „Kruków Odyna” zostajemy wciągnięci w wir niesamowitych przygód i nigdy, ani przez sekundę nie nudzimy się, a to jest ogromna zaleta! Poza tym nie mogę nie wspomnieć o Mattcie (jeden z głównych bohaterów), który był świetną postacią.
 Każdy rozdział jest pisany z innej perspektywy, co jest dość ciekawym zabiegiem ponieważ dzięki temu wiemy co w danej sytuacji myślał Matt, co Fen, czy Laurie, a uwierzcie ich sposoby widzenia różnych sytuacji są zupełnie odmienne. Jeżeli chodzi o utożsamienie się z bohaterami to w „Krukach Odyna” jest to niezwykle łatwe, mamy tutaj taki rozległy przekrój przez różne typy osobowości, że aż się to w głowie nie mieści! Więc, kończąc już powiem tylko: polecam, szczególnie fanom Ricka Riordana! ;D
To tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że post Wam się spodobał i że zachęciłam Was do przeczytania „Kruków Odyna” ;) Do napisania!

A za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Wilga!


wtorek, 6 września 2016

Konkurs! ;)

Hej wszystkim! ;) Dziś zapraszam Was na dość krótki post, w którym chciałabym ogłosić konkurs. Otóż, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga możecie wygrać jeden egzemplarz książki, którą ostatnio recenzowałam (http://ksiazkitomojepaliwo.blogspot.com/2016/09/olimpiada-pana-lemoncella-chris.html). Mam oczywiście na myśli „Olimpiadę pana Lemoncella” Chrisa Grabensteina. Oto krótki regulamin tego konkursu:
1. Konkurs trwa od 06.09. 2016 r. do 20.09. 2016 r. 
2. Aby wziąć udział w konkursie należy być obserwatorem mojego bloga
3. Zwycięzcę wyłonie drogą losowania
4. Zwycięzca ma 7 dni na przesłanie danych do wysyłki, w innym wypadku ponownie wylosuję osobę, do której powędruje książka
5. Nagrodę  wysyłam tylko na terenie Polski
6. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu  

Jeżeli chcecie się zgłosić to wystarczy w komentarzu napisać coś w stylu „Zgłaszam się” oraz, jak macie już na górze być publicznym obserwatorem bloga. 
 
PRZY KAŻDYM ZGŁOSZENIU MUSI ZOSTAĆ PODANY ADRES E-MAIL!!

To w zasadzie tyle, życzę powodzenia i do napisania!

sobota, 3 września 2016

„Olimpiada pana Lemoncella” Chris Grabenstein

Hej! ;) Dziś zapraszam Was na recenzję „Olimpiady pana Lemoncella”, czyli kontynuacji „Biblioteki pana Lemoncella”. Owszem, jest to tom drugi, ale możecie być spokojni! Ani mi się śni zaspoilerować Wam tom pierwszy, nie mówiąc już o tomie drugim ;)
 Jakiś czas po wyłonieniu zwycięzców Gry Bibliotecznej (tom pierwszy) ludzie zaczynają pisać listy do pana Lemoncella ze skargami i pretensjami. Uważają, że zwycięzcy tak naprawdę nie zasługują na to miano, że oni lepiej od nich by sobie poradzili i że to nieuczciwe ze strony pana Lemoncella, że nie pozwolił im wystartować w Grze Bibliotecznej. Pan Lemoncello postanawia więc zorganizować Olimpiadę Biblioteczną, czyli zawody książkowe na skalę całej Ameryki. Kraj zostaje podzielony na kilka stref, następnie w tych strefach organizowane są eliminacje, które mają za zadnie wyłonić czwórkę osób mających największe szanse na zwycięstwo (to znaczy w każdej strefie zostają wybrane cztery osoby). Uczestnicy są zakwaterowani w miejscowym motelu, a rozgrywki prowadzone są w niesamowitej bibliotece pana Lemoncella.

„Bohaterskie zachowanie nie zawsze jest łatwe ani fajne”

 Zacznę może od tego, że zupełnym zaskoczeniem dla mnie było to, że Chris Grabenstein napisał kontynuację „Biblioteki pana Lemoncella”, marzyłam o tym od ponad roku! Jak tylko dowiedziałam się o drugim tomie zaczęłam skakać z radości. Dosłownie! I mimo, że znałam już możliwości Grabensteina to nie byłam przygotowana na to, że „Olimpiada pana Lemoncella” będzie lepsza od swojej poprzedniczki.
 Mam wrażenie, że w tej części autor znacznie bardziej skupił się na postaci pana Lemoncella, który w tomie pierwszym był dość tajemniczą osobą. Przedstawił go w różnych sytuacjach i opisał jego reakcje na skrajne emocje. Dochodzi nam również wiele nowych postaci, które Grabenstein opisał czasem lepiej, czasem gorzej. Najlepiej wykreował Marjory, książkowego geniusza. Mam wrażenie, że Marojory można nadać miano jednego z ważniejszych bohaterów tej książki i mimo, że została przedstawiona dość negatywnie to naprawdę ją polubiłam ;)
 Autor często nawiązywał do innych książek, mniej lub bardziej znanych, uważam, że to był świetny zabieg z jego strony! Oto przykładowe dwa takie nawiązania:
- Pan Lemoncello miał na sobie srebrzystą togę i srebrny wieniec laurowy. Wyglądał trochę jak Trybut z Dystryktu Trzeciego z Igrzysk śmierci”
- „Wyjeżdżam. Albo do Terabithii, albo do Nowego Jorku”
Pierwszy fragment to oczywiście, tego chyba nawet nie muszę mówić nawiązanie do „Igrzysk śmierci”, a drugi fragment odnosi się do „Mostu do Terabithii”. Odwołań do innych powieści było znacznie więcej, zresztą autor wszystkie wymienił na końcu powieści. Moim zdaniem powinniście przeczytać tę książkę i absolutnie nie sugerować się tym, że jest przeznaczona dla dzieci! O jej uniwersalności może świadczyć chociażby fakt, że moja kuzynka, cztery lata ode mnie młodsza świetnie się bawiła czytając „Bibliotekę pana Lemoncella”, ja się świetnie przy niej bawiłam oraz moją kuzynka dwa lata ode mnie starsza też świetnie się przy niej bawiła! Jeżeli nie sięgniecie po tę pozycję, to będzie to jeden z największych błędów Waszego życia!
 Będę bardzo tęskniła za panem Lemoncellem i jego niezwykłą biblioteką, ale mam nadzieję, że Chris Grabenstein zdecyduje się na napisanie trzeciego tomu! Do napisania!


P.S. Koniecznie obejrzyjcie zwiastun! Według mnie jest jednym z lepszych zwiastunów książki, jaki do tej pory powstał!

A za możliwość przeczytania tej fantastycznej książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga!


środa, 31 sierpnia 2016

Podsumownie sierpnia!

Hej! ;) Nie wierzę, że to piszę, ale... Sierpień się skończył, a co za tym idzie również wakacje dobiegły końca. Trochę jest mi smutno, a trochę się cieszę z tego, że wakacje się skończyły. Oczywiście, w roku szkolnym nie będę w stanie przeczytać tak wielu książek jak w wakacje, to właśnie powoduje, że jestem smutna. A dlaczego się cieszę? W końcu przede mną druga klasa gimnazjum, nowe wyzwania i wieele rzeczy, których mogę się nauczyć. Pewnie brzmi to zbyt optymistycznie, ale ja naprawdę tak myślę! ;D
 Sierpień nie był tak obfity jak lipiec, zarówno pod względem książek kupionych, jak i przeczytanych. Chyba Wam nie wspominałam, że moim celem na wakacje było przeczytanie 40 książek, wiec teraz to robię ;) Niestety, nie udało mi się temu sprostać, zbrakło mi trzech pozycji! :/ W sierpniu przeczytałam 15 książek (i pewnie osobom, które znają się na matematyce coś się nie zgadza, bo przecież 18 + 15 daje 33, a nie 37, jak napisałam nieco wyżej. Wyjaśnienie jest bardzo proste! Wakacje zaczęły się 24 czerwca i w tym czasie od rozpoczęcia wakacji do lipca przeczytałam 4 książki. Mam nadzieję, że zrozumieliście o co mi chodzi, a jeżeli nie to jest to tylko moja wina ;D Nie potrafię tłumaczyć!) a oto one:

Na zdjęciu widzicie 14 książek, bo jedną z przeczytanych powieści oddałam już do biblioteki ;)
Przeczytałam:
1. „Mroczne umysły” Alexandra Bracken (to właśnie ta książka, której nie ma na zdjęciu ;D )
2. „Córka Szklarki” Agnieszka Grzelak
3. „Mroczny Przypływ” Jennifer Donnelly
4. „Siedem minut po północy” Patrick Ness
5. „Jak Cię wykraść, Phoenix?” Joss Stirling
6. „Panika” Lauren Oliver
7. „Strażniczka książek” Mechthild Glaser
8. „Flawia de Luce. Badyl na katowski wór” Alan Bradley
9. „Olimpiada pana Lemoncella” Chris Grabenstein
10. „Sklepik Okamgnienie. Walizka pełna gwiazd” Pierdomenico Baccalario
11. „Sklepik Okamgnienie. Busola Snów” Pierdomenico Baccalario
12. „Morze pomysłów na bezmiar szczęścia” Mr. Wonderful
13. „Mówiąc Inaczej” Paulina Mikuła
14. „Alicja w Krainie Czarów” Lewis Carroll
15. „M jak magia” Neil Gaiman

To tyle jeżeli chodzi o Wrap Up, czas teraz na Book Haul! ;D W sierpniu nawiązałam współpracę z Wydawnictwem Wilga i dostałam od nich dwie książki do recenzji:

 
Niestety, na każdym zdjęciu widać mój cień...

Tu w sumie nie widać mojego cienia, bo robiłam to zdjęcie już po zachodzie słońca, ale w zamian jest w jakiejś dziwnej barwie...
A resztę książek kupiłam sobie sama :)







To już koniec dzisiejszego postu ;) Jak zwykle bardzo Was przepraszam za beznadziejne zdjęcia, postaram się poprawić! Jeżeli chcielibyście przeczytać coś więcej o jakiejś z tych książek to dajcie mi znać w komentarzach, z pewnością wtedy napiszę recenzję! ;D No właśnie, w najbliższym czasie możecie się spodziewać trzech recenzji: „Olimpiady pana Lemoncella”, „Kruków Odyna” oraz „Jak cię wykraść, Phoenix” :) No i na koniec mam dla Was smutną wiadomość. W roku szkolnym nie będę w stanie dodawać zbyt często postów, więć jeżeli nie będę się odzywała przez miesiąc, to nie bójcie się! To będzie znaczyło, że po prostu zostałam zasypana nauką :D Ale nie piszę dłużej, życzę Wam powodzenia w nowym roku szkolnym i do napisania!