sobota, 2 kwietnia 2016

"Jesteśmy tu, bo gdzieś musimy być"- "Tajemnica Drabiny Jakuba"

Hej! ;) Dziś zapraszam Was na recenzję (ostatnia pojawiła się ponad miesiąc temu! :o) książki, która była dla mnie trochę niezwykła, a jest to "Tajemnica Drabiny Jakuba" Briana Keaneya.
 Zacznę może od tego, dlaczego moje spotkanie z tą książką było niezwykłe. Cała historia przedstawia się tak, że kiedy miałam coś koło 10 lat, moja starsza siostra szukała sobie jakiś książek do poczytania na stronie Empiku. Trafiła właśnie na "Tajemnicę Drabiny Jakuba". Opis spodobał jej się tak bardzo, że postanowiła się nim ze mną podzielić. Słowa z opisu utkwiły mi na tyle w pamięci, że wciąż, nawet po upływie 4 lat pamiętałam go. Nie wiem dlaczego, ale moja siostra nie kupiła tej książki, nie zapisała tytułu, ani w ogóle jej nie przeczytała. Kiedyś próbowałam znaleźć jej tytuł w Internecie, ale moje poszukiwania spełzły na niczym. Jednak kiedy ostatnio wybrałam się do biblioteki i przeglądałam książki na półkach wpadł mi w oko czarny  grzbiet z ilustracją odcisku dłoni. Po pierwszych słowach opisu;  "Chłopiec budzi się pośrodku pustego pola. Nie pamięta, w jaki sposób się tu znalazł, nie pamięta, kim jest. Wie tylko, że ma na imię Jakub." zorientowałam się, że to TA książka. Wyobrażacie sobie radość po znalezieniu książki, której szukało się przez prawie 4 lata?

Jakub pewnego dnia trafia do innego świata, równocześnie tracąc pamięć. Trafia do Locus, miasta, w którym mieszkają miliony nastolatków, którzy, podobnie jak on stracili pamięć. Ich główną, codzienną pracą jest zbieranie kamieni na polu, a w czasie wolnym bawią się w "przypominanie". Wzajemnie przypominają sobie swoja przeszłość, zwyczaje jakie ich rodziny miały. Jednym słowem, przyzwyczaili się do życia w Locusie. Tylko Jakub jest inny, ponieważ nie zamierza przywyknąć do "narzuconego" mu trybu życia. On, Toby i Aisza chcą uciec. Chcą odnaleźć swoją przeszłość.

Kiedy sięgałam po tą książkę myślałam, że to książka przygodowa. Jak się wkrótce potem przekonałam, byłam w ogromnym błędzie. Ta książka należny do gatunku literatury pięknej i naprawdę skłania nas do przemyśleń. Po pierwszym przeczytaniu jej, jestem pewna, że nie odczytałam wszystkich symboli i alegorii, które są w niej zawarte, ale myślę, że jeszcze kilka razy do "Tajemnicy drabiny Jakuba" wrócę. Historia Jakuba przypominała mi trochę "Więźnia Labiryntu", chociaż może lepiej powiedzieć, że to "Więzień Labiryntu" przypomina "Tajemnicę Drabiny Jakuba", bo w końcu książka, którą dziś recenzuję została wydana 9 lat wcześniej ;)
 Podsumowując, to książka, która na długo pozostaje w pamięci. Książka nad której sensem powinniśmy się zastanowić. Książka, która jest tak niesamowita, że powinniście po nią sięgnąć!

"To historia podróży poprzez lęk, w stronę nadziei. Opowieść o wyborze pomiędzy przeszłością, której nie pamięta, a przyszłością, której nie można przewidzieć"~ fragment opisu


4 komentarze:

  1. To podobnie jak w "Małym Księciu" można czytać setki razy a i tak za każdym razem rozumie się coś więcej. Nie powiem zaciekawiłaś mnie tą recenzją. Może okładka nie jest zbyt zachęcająca ale widocznie książka ma coś w sobie.

    W wolnej chwili zapraszam do siebie: http://zacisze-ksiazkowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Dokładnie tak!
      Rzeczywiście, okładka nieszczególnie przyciąga wzrok, ale zdecydowanie warto ja przeczytać ;)

      Usuń
  2. Bardzo ta książka przypomina mi te Doroty Terakowskiej lub Olgi Tokarczuk;) Muszę sięgnąć:)
    http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam nic ani Tokarczuk, ani Terakowskiej, więc trochę trudno mi porównać :/
      Polecam gorąco!! ;D

      Usuń