piątek, 12 sierpnia 2016

„Strażniczka książek” Mechthild Glaser

Hej! ;) Dzisiaj zapraszam Was na recenzję książki „Strażniczka książek” Mechthild Glaser.
 Amy Lennox ma 16 lat, mieszka w Bochum, a w szkole jest prześladowana przez koleżanki i kolegów. Uwielbia czytać książki i za pomocą wyobraźni przenosić się w świat ukochanych powieści. Nie brzmi to jakoś ekscytująco, prawda? Poczekajcie jeszcze chwilkę.... Wszystko się zmienia gdy pewnego dnia jej matka postanawia zabrać córkę na dwutygodniowe wakacje do babci, z którą Amy nigdy się nie widziała. Jak się okazuje, babcia ma dom na zamieszkanej przez zaledwie kilka osób wyspie w Szkocji. Tuż po przyjeździe dowiaduje się o umiejętności jej rodziny. Osoby z rodu Lennoxów oraz Macalisterów w wieku od 5 do 25 lat potrafią przenosić się do świata książek. Dosłownie. Wystarczy, że leżąc pod Porta Litterae (swego rodzaju kamienny krąg) położą sobie wybraną książkę na twarzy i... Po chwili znajdują się w środku powieści! Niestety, w świecie książek zaczyna panować chaos, który Amy, z pomocą Willa, jej rówieśnika z rodu Macalisterów starają się opanować.

 „Jeśli chodzi o ciuchy to ograniczyłam się do absolutnego minimum, zgodnie z zasadą: lepiej o jeden sweter za mało, niż jedna ulubiona książka mniej.”

  Zacznę może od ogromnej wady tej książki, czyli jej przewidywalności. Nie minęła nawet połowa „Strażniczki książek” a ja już wiedziałam jakie będzie zakończenie, nie mówiąc już o pomniejszych szczegółach, których niestety nie mogę zdradzić. Dlatego jeżeli nastawicie się na super emocjonującą powieść, to nie róbcie tego, bo będzie Was czekało niezłe rozczarowanie! Poza tym myślałam, że skoro Amy nosi nazwisko Lennox to okaże się, że Mary Lennox (gdyby ktoś nie wiedział to Mary była główną bohaterką „Tajemniczego Ogrodu” ;D ) istniała naprawdę i jest jakąś praprababcią Amy. Myliłam się! O niczym takim pisarka nie wspomniała w  swojej książce, a szkoda.... Jeżeli chodzi o język autorki to był on przyjemny i naprawdę potrafił wciągnąć. Ta książka jest napisana w taki sposób, że bez trudu zaczniecie ją i skończycie w jeden wieczór, co jest dość dużą zaletą. Bardzo podobał mi się motyw przechodzenia w książki, w końcu kto nie chciałby się znaleźć w swojej ulubionej powieści?  Chociaż, jeżeli mam być zupełnie szczera to nie do końca chciałabym przenosić się do książki na takich zasadach, na jakich robiła to Amy (ona wybierała jedną książkę i teoretycznie tylko w niej mogła się znajdować), ale chyba lepiej tak niż wcale! Moim zdaniem „Strażniczka książek” jest idealną książką na wakacje, więc jeżeli gdzieś wyjeżdżacie to koniecznie zaopatrzcie się w nią! Zresztą, jeżeli nie macie w planach żadnego wyjazdu to też powinniście ją kupić, bądź wypożyczyć ;)
 Podsumowując, sądzę, że „Strażniczka książek” należy do takiej grupy książek, które czyta się z przyjemnością, ale nie zapadają na dłużej w pamięć.

 To tyle na dziś, dajcie mi znać czy czytaliście już tę powieść i jak Wam się podobała ;) Do napisania!

P.S. Okładka jest cudna! <3 

5 komentarzy:

  1. Chyba się skuszę i zaopatrzę w "Strażniczkę Książek" jeszcze w tym miesiącu! Coś czuję, że po opowiadaniu Lovecrafta, które właśnie czytam, będę potrzebowała czegoś spokojnego i łatwego. Także dziękuję za tę recenzję i polecenie! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka niewątpliwie świetna! Książka hmm cóż jeśli wpadnie mi w ręce pewnie przeczytam, ale sama jakoś niekoniecznie będę jej szukać :)
    Pozdrawiam
    http://recenzje-sophie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka faktycznie jest piękna. Fabuła bardzo mnie ciekawi i chciałabym kiedyś przeczytać ,,Strażniczkę ksiażek" :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z booksofsouls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka rzeczywiście jest cudowna. Powieści nie czytałem, ale wydaje się bardzo ciekawa. Chętnie bym przeczytał. :)

    OdpowiedzUsuń