piątek, 30 września 2016

Podsumowanie września!

Hej! ;D Jak pewnie większość z Was już się zorientowała, właśnie skończył się wrzesień, a co za tym idzie czas na podsumowanie właśnie tego miesiąca.
 Najpierw chcę Wam pokazać książki, które zdołałam przeczytać we wrześniu. Niestety, nie jestem zadowolona ze swojego wyniku, mimo, że w ubiegłym roku było gorzej ;) Przeczytałam dokładnie 9 książek, a oto one:

 Na zdjęciu widzicie tylko 6 książek,to dlatego, że 3 książki już oddałam do biblioteki.

1. „Boy 7” Mirjam Mous
2. „Teatr odtrąconych poetów” Tamara Ireland Stone
3. „Kruki Odyna” K. L Armstrong i M.A Marr
4. „Spirit Animals. Wzlot i Upadek” Eliot Schrefer
5. „Atlas magicznych stworzeń Pip Bartlett” Jackson Pearce i Maggie Stiefvater
6. „Muminki na Riwierze” Tove Jansson (to w zasadzie komiks)
7. „Pojedynek detektywów” Arkadiusz Niemirski
8. „Odyseusze” Agnieszka Stelmaszyk
9. „Nigdy nie gasną” Alexandra Bracken

To tyle jeżeli chodzi o przeczytane przeze mnie książki. Jeżeli chcielibyście zobaczyć recenzję którejś z nich to koniecznie dajcie mi znać w komentarzu! ;)
 Co do książek, które wzbogaciły moją biblioteczkę, to jest ich pięć:

1. „Spirit Animals. Wzlot i Upadek” Eliot Schrefer
2.  „Atlas magicznych stworzeń Pip Bartlett” Jackson Pearce i Maggie Stiefvater
3. „Opiekunowie Tajemnic. Ścieżka Bestii” Lian Tanner
4. „Maszyna do pisania” Katarzyna Bonda
5. „Pomyślne Wiatry” Jennifer Donnelly

I na koniec chciałabym się pochwalić kilkoma zakładkami, które dostałam od Julki. Są prześliczne!





To by było na tyle, mam nadzieję, że Wam się podobało ;) Napiszcie jak wyglądał Wasz wrzesień, zarówno czytelniczy jak i zakupowy (mogę tak to określić? ;D ) Do zobaczenia!

sobota, 24 września 2016

Liebster Blog Award #4

Hej! ;D Dzisiaj zapraszam Was na kolejny Liebster Blog Award :) Tym razem za nominację bardzo serdecznie dziękuję Angelice z bloga Uwielbiam czytać ! <3


1. Książka, która Cię wzruszyła

Myślę, że taką książką jest „Misja Ivy” Amy Engel. Zakończenie było tak straszne, straszne, straszne, że nie potrafiłam powstrzymać łez!

2. Którego pisarza/pisarkę cenisz najbardziej? 

Chyba wiecie, że najbardziej cenionym przez mnie pisarzem jest Brandon Mull. Ludzie, on stworzył od początku, aż do końca własny świat! Wymyślił własne rasy, nie użył absolutnie żadnego znanego już z innych książek fantastycznych schematu!!! Jego „Pozaświatowcy” to zwyczajnie MISTRZOSTWO! <3

3. Czy zdarza Ci się robić notatki, w książkach, które czytasz?

W moich własnych książkach nigdy nie robię notatek, ale kiedy wypożyczam książkę z biblioteki to często piszę listy do osób, które będą po mnie czytać daną książkę ;) Polecam im inne tytuły, piszę który bohater spodobał mi się najbardziej ;D Nie wiem dlaczego to robię, ale chyba głównym powodem tego jest fakt, że sama bardzo chciałabym napotkać taki list od kogoś w książce! :)

4. Ulubiona lektura szkolna?

Tutaj mam problem ponieważ ja nigdy nie czytałam lektur, które sorka nam zadawała. Znaczy oczywiście, czytałam te książki, ale wcześniej, tzn. kiedy sorka w powiedzmy czwartej klasie zadała jaką książkę do przeczytania, ja ją zawsze miałam już za sobą i dlatego nie do końca pamiętam co było lekturą, a co nie. Ale chyba „Ania z Zielonego Wzgórza” była lekturą, a ja Anię kocham, więc powiedzmy, że właśnie ona ;D

5. Jak zaczęła się Twoja przygoda z czytaniem? 

 Kiedy miałam 6 lat rodzice dali mi na Święta Bożego Narodzenia dwie książki: „Czaruś, mały uciekinier” i „Mój sekretny jednorożec”. W jeden dzień pochłonęłam „Czarusia...” (mimo, że wtedy jeszcze nie potrafiłam zbyt dobrze czytać) i chciałam kolejne części i kolejne. Tak to się właśnie zaczęło ;D

6. Książka, która cię rozczarowała?

 Niestety, w ostatnim czasie jest coraz więcej takich książek :( Rozczarowałam się chociażby na „Między książkami”, jeżeli chcecie o tym poczytać więcej to zapraszam na recenzję: http://ksiazkitomojepaliwo.blogspot.com/2016/07/miedzy-ksiazkami-gebrielle-zevin.html

7. Co skłoniło cię do założenia bloga? 

Zdecydowanie bark osób, z którymi mogłabym pogadać o książkach! ;D

8. Jakie nadzieje wiążesz ze swoim blogiem?

No cóż, na pewno chciałabym żeby mój blog stawał się coraz lepszy, a moje recenzje bardziej złożone ;) I dobrze by było pisać znacznie więcej postów :)
Chyba nie do końca odpowiedziałam na pytanie...

9. Jaki jest twój ulubiony gatunek literacki? 
  
Wiadomo, fantastyka ;) I coraz bardziej kocham książki postapokaliptyczne :) 

10. Co denerwuje cię w książkach? 

Irytujące główne bohaterki i przewidywalna fabuła. To chyba dwie rzeczy, które najbardziej denerwują mnie w książkach.

11. Co według ciebie dało ci czytanie? 

Wszystko. Książki naprawdę, dosłownie dały mi wszystko ;D

To już tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że post Wam się spodobał :) Za nominację jeszcze raz serdecznie dziękuję Angelice! Do napisania! 

czwartek, 22 września 2016

„Atlas magicznych stworzeń Pip Bartlett” Jackson Pearce i Maggie Stiefvater

Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję „Atlasu magicznych stworzeń Pip Bartlett" napisanego przez Jackosna Pearce'a (dobrze odmieniłam? ;D ) oraz Maggie Stiefvater.
 Pip Bartlett zdecydowanie nie jest zwykłą dziewczynką. Jej głównym zainteresowaniem są magiczne stworzenia, takie jak na przykład jednorożce czy gryfy. Pip na szczęście żyje w świecie, w którym na porządku dziennym jest spotkanie jednorożca na ulicy, jednak dziewczynka nie jest taka jak inni ludzie. To znaczy, potrafi rozmawiać z właściwie każdym napotkanym zwierzęciem. Poza tym nigdy nie rozstaje się z „Atlasem magicznych stworzeń Jeffreya Higglostone'a”, jest to jej ulubiona książka, w której dość szczegółowo zostały opisane prawie wszystkie magiczne stworzenia.
 Pip poznajemy w dniu, w którym spowodowała katastrofę w szkole, a w której uczestniczyły jednorożce. Za karę zostaje wysłana do swojej cioci Emmy prowadzącej lecznicę dla fantastycznych zwierząt w Clovertown. Pip niesamowicie cieszy się z tego wyjazdu (on był właściwie za karę, ale nie wnikajmy :) ), zresztą to nic dziwnego biorąc pod uwagę jej pasję.
 Niestety, w Clovertown nie wszystko układa się tak jak powinno. Miasto nawiedza plaga kłąbków, stworzeń, które pod wpływem gwałtownych emocji zapalają się, co skutkuje dużą ilością pożarów. Pip razem ze swoim przyjacielem Tomasem postanawiają stawić czoła fali kłąbków i tym samym uratować Clovertown!

„Ludzie zaprzyjaźniają się z ludźmi, którzy są dziwni w ten sam sposób”

 Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o tej książce od razu wiedziałam, że będzie magiczna, ale nie sądziłam, że aż tak! Tutaj widok gryfów ni jest niczym niezwykłym, a to coś bardzo rzadko spotykanego w książkach.
 Główna bohaterka jest przyjazną i rezolutną postacią, dlatego kiedy czytamy o tym co zrobiła, pomyślała, albo powiedziała nie sposób opanować uśmiechu. A jej kolega Tomas jest równie świetnym bohaterem. Ma uczulenie na dosłownie wszystko. Na dokładnie 347 różnych rzeczy, a na każdą reaguje inaczej: czasem wypuszcza nosem kolorowe bańki, czasem odlatuje, a innym razem najzwyczajniej kicha.
 „Atlas magicznych stworzeń” jest bardzo sympatyczną i miłą książką. Czytająć ją nieustannie się uśmiechałam, po prostu nie potrafiłam tego powstrzymać!
 Kompletnie zauroczyły mnie też ilustarcje, pojawiające się co kilka stron i przedstawiające postać, bądź magiczne stworzenie wraz z krótkim opisem.
 Jeżeli lubicie zwierzęta, nieważne czy fantastyczne, czy zwykłe to nie przechodźcie obok tej książki obojętnie, tylko zatrzymajcie się i przeczytajcie ją. Gwarantuję, nie zawiedziecie się!

A za możliwość przeczytania tej sympatycznej książki dziękuję Wydawnictwu Wilga!

środa, 21 września 2016

Wyniki konkursu! ;)

Hej ;D Niedawno ogłosiłam konkurs, w którym można było wygrać „Olimpiadę pana Lemoncella” Chrisa Grabensteina. Zgłosiło się dokładnie 15 osób i za chwilę spośród 15 nicków wylosuję jeden, do którego powędruje ta książka ;) Ze zwycięzcą oczywiście skontaktuję się mejlowo, ale już nie przedłużając (sama jestem ciekawa!) sprawdźmy kogo wylosuję:

 Tak wygląda kubeczek z karteczkami

A oto nick osoby, która wygrała - Klaudia Black, gratuluję! ;D

Wygrała Klaudia Black, bardzo serdecznie Ci gratuluję! ;) Oczywiście, zgodnie z regulaminem jeżeli nie podasz mi swojego adresu do wysyłki w przeciągu tygodnia wylosuję inną osobę. Zaraz napiszę do ciebie wiadomość, więc koniecznie sprawdź skrzynkę pocztową :) 
 Wszystkim gorąco dziękuję za udział w konkursie ;) Do napisania!

niedziela, 18 września 2016

„Spirit Animals. Wzlot i Upadek” Eliot Schrefer [PRZEDPREMIEROWO]


Hej ;D Dzisiaj zapraszam Was na przedpremierową recenzję 6 tomu serii Spirit Animals, „Wzlot i Upadek”.
 W tej części Zielone Płaszcze wyruszają do Nilo, gdzie mają nadzieję na odnalezienie lwa Cabaro oraz jego talizmanu, „Złotego Lwa”. Od samego początku wiedzą, że zdobycie talizmanu graniczy prawie z cudem ponieważ lew żywi głęboką nienawiść do wszystkich ludzi, ale mimo wszystko decydują się na szalony krok i postanawiają stawić czoła jednej z najpotężniejszej Wielkiej Bestii.

„Czasami każdemu zdarza się pomylić w ocenie innych ludzi”

 Ta książka jest bardzo zaskakująca i zupełnie nieprzewidywalna! Autor raz po raz szokuje nas jakąś informacją i w chwili, w której myślimy : „Nie, to już koniec, dalej nic się nie zdarzy” okazuje się, że Eliot Schrefer ma dla nas jeszcze jakaś niespodziankę. Poza tym styl Eliota jest naprawdę lekki i łatwy w odbiorze, dzięki czemu przez książkę w zasadzie się płynie, chyba mogę użyć tego stwierdzenia ;)
 Mam wrażenie, że (wyłączając oczywiście tom pierwszy, który jest napisany przez Brandona Mulla i którego nikt nie jest w stanie przebić) tom 6 jest najlepszy z całej serii. W tej chwili trochę ochłonęłam po zaskakujących informacjach zawartych w książce, ale wersję filmową recenzji nagrywałam dosłownie 5 minut po zakończeniu „Wzlotu i Upadku” i totalnie brakowało mi określeń, którymi mogłabym oddać świetność tej książki. W nieskończoność powtarzałam WOW, bo było to słowo, które samo cisnęło mi się na usta. Poważnie, ta książka to jedno wielkie WOW!
 Zbaczając trochę z tematu, nie mogę nie wspomnieć, że według mnie cała seria „Spirit Animals” jest idealna na czas szkolny. Podczas jej czytania niezwykle łatwo jest się przenieść do Erdas, świata zamieszkiwanego przez głównych bohaterów i zupełnie zapomnieć o rzeczywistości.
 W tej części mamy też do czynienia z nieco obrzydliwymi zwierzoduchami, jak na przykład kolosalna tarantula, czy dżdżownica.
 „Wzlot i Upadek” pojawi się w księgarniach dokładnie 28 września, więc osoby, które mają za sobą już 5 pierwszych tomów muszą jeszcze chwilkę poczekać, a jeżeli ktoś jeszcze nie miał styczności z serią „Spirit Animals” to niech natychmiast nadrabia zaległości, jeszcze nie jest za późno żeby sięgnąć po pierwszy tom! ;D
 Powtarzam się, ale nie mogę tego nie powiedzieć: gorąco, ale to naprawdę gorąco polecam Wam 6 tom serii „Spirti Animals”! :)

A za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga!


P.S. A już w grudniu pojawi się tom siódmy! Napisany przez Marie Lu (uwielbiam tę autorkę! Jej „Rebeliant” jest naprawdę cudowny! <3 ) i z piękną okładką. Zresztą, popatrzcie sami:


niedziela, 11 września 2016

Liebster Blog Award #3

Hej! ;) Dziś zapraszam Was na post trochę mniej książkowy niż zwykle, czyli na Liebster Blog Award ;D Nominację dostałam od Degustatorki za co bardzo, bardzo jej dziękuję!. Zapraszam!


1. Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa i dlaczego akurat ona?

Hmmm... To dosyć trudne pytanie, ale chyba postawię na  „Małą księżniczkę” Francess Hodgson Burnett. Ciężko jest mi wyjaśnić dlaczego akurat ta książka jest moją ulubioną powieścią z dzieciństwa, ale tak w skrócie mówiąc, nauczyła mnie bardzo wielu rzeczy i zachowań. O, a teraz opowiem Wam pewną historię. Otóż jakiś dzień po przeczytaniu właśnie tej książki moja siostra (nie miała pojęcia o tym, że czytałam „Małą księżniczkę) stwierdziła, że zachowuję się jak mała księżniczka. Wyobrażacie sobie jak bardzo się z tego cieszyłam?! ;)

2. Gdyby doba miałaby 25 godzin co zrobiłabyś/zrobiłbyś z dodatkową godziną?

Prawdopodobnie wykorzystałabym ją żeby się troszkę więcej pouczyć.

3. Kto Cie najbardziej inspiruje? I w jaki sposób?

To będzie głupia odpowiedź, ale proszę nie śmiejcie się! Więc myślę, że najbardziej inspiruje mnie Jason, główny bohater „Pozaświatowców”. I wiem, że dla wielu osób pewnie dziwną rzeczą jest to, że inspirację czerpię z osoby fikcyjnej, ale cóż, tak po prostu jest ;) Jason był bardzo odważny i postępował zawsze zgodnie z sumieniem, w tym właśnie staram się go naśladować ;D


4. Czy masz film, który za każdym razem wyciska z Ciebie łzy? Jaki?

Szczerze mówiąc raczej nie oglądam filmów, więc nie, nie ma takiego.


5. Czy czytasz ebooki?
 
Jeszcze mi się nie zdarzyło i wątpię żebym kiedykolwiek sięgnęła po książkę elektroniczną.


6. Gdybyś miał/miała porównać siebie do zwierzęcia, to kim byś był? I dlaczego?

Pewnie molem, one przecież bardzo lubią książki! ;D

 
7. Co robisz z książkami po przeczytaniu? Chomikujesz, sprzedajesz czy może jeszcze coś innego?

Zdecydowanie chomikuję! Uwielbiam patrzeć na moją biblioteczkę, wyjmować książki z półek i czytać jakieś losowe fragmenty z nich. Poza tym kocham też to, że cały mój pokój pachnie książkami :)

8. Jaka jest Twoja największa słabość?

Mylę, że języki obce. Kompletnie nie potrafię się ich uczyć, nie wchodzi mi ani angielski, ani niemiecki, ani rosyjski. Porażka!
 
9. Czy masz motto, którym kierujesz się w życiu? Jeśli tak to jakie?
  
Nie, nie mam żadnego motta.

10.  Wyobraź sobie, że możesz umówić się na kolację z jednym z książkowych bohaterów. Kto to by był?

Chyba wiecie z kim chciałabym umówić się na kolację? Taak, to Jason! ;D 

 11. Na jaką książkową nowość nie możesz się doczekać?

Z niecierpliwością wyczekuję kolejnej książki Brandona Mulla! Z tego co wiem niedługo ma zostać wydany kolejny tom Baśnioboru w Ameryce, a w Polsce wydania tej książki podejmuje się Wydawnictwo Wilga. Tak wiec, mam nadzieję, że do stycznia 2017 roku się wyrobią! (wiem, że nie... :( ) 

To wszystko na dziś, dziękuję serdecznie za przeczytanie tego postu ;) Koniecznie dajcie mi znać jakich Wy odpowiedzi byście udzielili. Degustatorko (mam nadzieję, że mogę się tak do Ciebie zwracać ;D ) jeszcze raz dziękuję za nominację! ;) Do napisania!  

sobota, 10 września 2016

„Kruki Odyna” K.L Armstrong, M.A. Marr

Cześć! Dziś zapraszam Was na kolejną recenzję, tym razem opowiem Wam o „Krukach Odyna”, czyli kontynuacji „Wilków Lokiego” ;)
 Matt, Fen, Laurie, Owen i Baldwin. Potomkowie Thora, Lokiego, Odyna oraz Baldera usiłują powstrzymać nieuchronnie nadchodzący koniec świata, Ragnarok. W tym celu wyruszają na misję, w trakcie której wielokrotnie ryzykują życiem, aby zdobyć Młot Thora i uratować cały świat.

„Czami słuchanie jest najlepszym wyjściem. Kiedy się cały czas mówi, można przegapić ważne znaki i sygnały wysyłane przez ludzi mimochodem.”

 Wiem, bardzo krótko opowiedziałam o tej książce, ale naprawdę, inaczej nie umiem! :)„Kruki Odyna” bardzo przypominały mi Percego Jacksona, ale nie w takim sensie, że ta książka to kopia pomysłu Ricka Riordana! Podobnie jak w Percym mamy tutaj mitologię, tyle że nordycką, potomków bogów (ale takich potomków na świecie jest zaledwie 7) i oczywiście misję do spełnienia. Jeżeli Percy Wam się podobał to „Kruki Odyna” są z całą pewnością dla Was!
 W czytaniu książki przeszkadzały mi słabo opisywane emocje bohaterów. Tutaj znowu boję się, że źle mnie odbierzecie, wiec dla wyjaśnienia powiem, że nie chodzi mi o to, że postacie były „papierowe”, nic takiego! Miałam po prostu wrażenie, że kiedy mamy do czynienia z mrożącą krew w żyłach bitwą, bohaterowie ani się nie boją, ani nie są zmęczeni. To było trochę nienaturalne, ale mimo wszystko udało mi się do tego przywyknąć. Jest jeszcze jedna wada o której chcę wspomnieć. W książce występuje mnóstwo określeń z mitologii nordyckiej, a ja nigdy nie czytałam innych mitów niż greckich, a jedyną książką związaną z mitologią nordycką, z którą się zapoznałam było „Morze Trolli”, dlatego na początku trochę gubiłam się w tym czym są przykładowo Norny, ale spodziewam się, że te wszystkie określenia zostały wytłumaczone w tomie pierwszym (niestety, nie czytałam go) wiec jeżeli zaczniecie od „Wilków Lokiego” to nie będzie to dla Was problemem ;)
 Książka jest naprawdę wciągająca, czyta się ją bardzo lekko i przyjemnie. Chwilę po otworzeniu „Kruków Odyna” zostajemy wciągnięci w wir niesamowitych przygód i nigdy, ani przez sekundę nie nudzimy się, a to jest ogromna zaleta! Poza tym nie mogę nie wspomnieć o Mattcie (jeden z głównych bohaterów), który był świetną postacią.
 Każdy rozdział jest pisany z innej perspektywy, co jest dość ciekawym zabiegiem ponieważ dzięki temu wiemy co w danej sytuacji myślał Matt, co Fen, czy Laurie, a uwierzcie ich sposoby widzenia różnych sytuacji są zupełnie odmienne. Jeżeli chodzi o utożsamienie się z bohaterami to w „Krukach Odyna” jest to niezwykle łatwe, mamy tutaj taki rozległy przekrój przez różne typy osobowości, że aż się to w głowie nie mieści! Więc, kończąc już powiem tylko: polecam, szczególnie fanom Ricka Riordana! ;D
To tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że post Wam się spodobał i że zachęciłam Was do przeczytania „Kruków Odyna” ;) Do napisania!

A za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Wilga!


wtorek, 6 września 2016

Konkurs! ;)

Hej wszystkim! ;) Dziś zapraszam Was na dość krótki post, w którym chciałabym ogłosić konkurs. Otóż, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga możecie wygrać jeden egzemplarz książki, którą ostatnio recenzowałam (http://ksiazkitomojepaliwo.blogspot.com/2016/09/olimpiada-pana-lemoncella-chris.html). Mam oczywiście na myśli „Olimpiadę pana Lemoncella” Chrisa Grabensteina. Oto krótki regulamin tego konkursu:
1. Konkurs trwa od 06.09. 2016 r. do 20.09. 2016 r. 
2. Aby wziąć udział w konkursie należy być obserwatorem mojego bloga
3. Zwycięzcę wyłonie drogą losowania
4. Zwycięzca ma 7 dni na przesłanie danych do wysyłki, w innym wypadku ponownie wylosuję osobę, do której powędruje książka
5. Nagrodę  wysyłam tylko na terenie Polski
6. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu  

Jeżeli chcecie się zgłosić to wystarczy w komentarzu napisać coś w stylu „Zgłaszam się” oraz, jak macie już na górze być publicznym obserwatorem bloga. 
 
PRZY KAŻDYM ZGŁOSZENIU MUSI ZOSTAĆ PODANY ADRES E-MAIL!!

To w zasadzie tyle, życzę powodzenia i do napisania!

sobota, 3 września 2016

„Olimpiada pana Lemoncella” Chris Grabenstein

Hej! ;) Dziś zapraszam Was na recenzję „Olimpiady pana Lemoncella”, czyli kontynuacji „Biblioteki pana Lemoncella”. Owszem, jest to tom drugi, ale możecie być spokojni! Ani mi się śni zaspoilerować Wam tom pierwszy, nie mówiąc już o tomie drugim ;)
 Jakiś czas po wyłonieniu zwycięzców Gry Bibliotecznej (tom pierwszy) ludzie zaczynają pisać listy do pana Lemoncella ze skargami i pretensjami. Uważają, że zwycięzcy tak naprawdę nie zasługują na to miano, że oni lepiej od nich by sobie poradzili i że to nieuczciwe ze strony pana Lemoncella, że nie pozwolił im wystartować w Grze Bibliotecznej. Pan Lemoncello postanawia więc zorganizować Olimpiadę Biblioteczną, czyli zawody książkowe na skalę całej Ameryki. Kraj zostaje podzielony na kilka stref, następnie w tych strefach organizowane są eliminacje, które mają za zadnie wyłonić czwórkę osób mających największe szanse na zwycięstwo (to znaczy w każdej strefie zostają wybrane cztery osoby). Uczestnicy są zakwaterowani w miejscowym motelu, a rozgrywki prowadzone są w niesamowitej bibliotece pana Lemoncella.

„Bohaterskie zachowanie nie zawsze jest łatwe ani fajne”

 Zacznę może od tego, że zupełnym zaskoczeniem dla mnie było to, że Chris Grabenstein napisał kontynuację „Biblioteki pana Lemoncella”, marzyłam o tym od ponad roku! Jak tylko dowiedziałam się o drugim tomie zaczęłam skakać z radości. Dosłownie! I mimo, że znałam już możliwości Grabensteina to nie byłam przygotowana na to, że „Olimpiada pana Lemoncella” będzie lepsza od swojej poprzedniczki.
 Mam wrażenie, że w tej części autor znacznie bardziej skupił się na postaci pana Lemoncella, który w tomie pierwszym był dość tajemniczą osobą. Przedstawił go w różnych sytuacjach i opisał jego reakcje na skrajne emocje. Dochodzi nam również wiele nowych postaci, które Grabenstein opisał czasem lepiej, czasem gorzej. Najlepiej wykreował Marjory, książkowego geniusza. Mam wrażenie, że Marojory można nadać miano jednego z ważniejszych bohaterów tej książki i mimo, że została przedstawiona dość negatywnie to naprawdę ją polubiłam ;)
 Autor często nawiązywał do innych książek, mniej lub bardziej znanych, uważam, że to był świetny zabieg z jego strony! Oto przykładowe dwa takie nawiązania:
- Pan Lemoncello miał na sobie srebrzystą togę i srebrny wieniec laurowy. Wyglądał trochę jak Trybut z Dystryktu Trzeciego z Igrzysk śmierci”
- „Wyjeżdżam. Albo do Terabithii, albo do Nowego Jorku”
Pierwszy fragment to oczywiście, tego chyba nawet nie muszę mówić nawiązanie do „Igrzysk śmierci”, a drugi fragment odnosi się do „Mostu do Terabithii”. Odwołań do innych powieści było znacznie więcej, zresztą autor wszystkie wymienił na końcu powieści. Moim zdaniem powinniście przeczytać tę książkę i absolutnie nie sugerować się tym, że jest przeznaczona dla dzieci! O jej uniwersalności może świadczyć chociażby fakt, że moja kuzynka, cztery lata ode mnie młodsza świetnie się bawiła czytając „Bibliotekę pana Lemoncella”, ja się świetnie przy niej bawiłam oraz moją kuzynka dwa lata ode mnie starsza też świetnie się przy niej bawiła! Jeżeli nie sięgniecie po tę pozycję, to będzie to jeden z największych błędów Waszego życia!
 Będę bardzo tęskniła za panem Lemoncellem i jego niezwykłą biblioteką, ale mam nadzieję, że Chris Grabenstein zdecyduje się na napisanie trzeciego tomu! Do napisania!


P.S. Koniecznie obejrzyjcie zwiastun! Według mnie jest jednym z lepszych zwiastunów książki, jaki do tej pory powstał!

A za możliwość przeczytania tej fantastycznej książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga!