sobota, 17 czerwca 2017

Podaruj sobie radość!

Hej ;) Dziś zapraszam Was na zdecydowanie inny postu niż zazwyczaj. Nie będę opowiadała o żadnej książce, zamiast tego przedstawię Wam pewny pomysł, który narodził się w mojej głowie już jakiś czas temu.


 Kto z Was nie lubi dostawać niespodziewanych listów i paczek? W ciemno obstawiam, że nie ma takiej osoby. Zawsze listy wywołują na naszej twarzy ogromne uśmiechy i sprawiają, że nawet beznadziejny dzień może być troszkę lepszy. I dlatego, idąc śladem Patrycji postanowiłam rozpocząć akcję, której celem będzie pisanie do Was listów. Wystarczy, że napiszecie do mnie maila na adres alicja.korcz@onet.pl, w którym podacie mi swój adres wysyłkowy (oczywiście, nie wykorzystam go w żadnym innym celu, poza pisaniem do Was listów). To w zasadzie tyle, w razie wszelkich pytań lub niedomówień śmiało do mnie piszcie. Zapraszam do zgłaszania się, pozwólcie podarować sobie odrobinę radości! ;)

niedziela, 11 czerwca 2017

„Autofocus” Lauren Gibaldi

Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki „Autofocus” Lauren Gibaldi. Bez przedłużania, zaczynamy!
 Maude jest nastolatką zafascynowaną fotografią. Uwielbia przechwytywać różne momenty z życia człowieka: chwile radości i szczęścia, smutku, melancholii i zwątpienia. Dziewczyna chodzi w szkole na zajęcia z fotografii, na których pewnego dnia dostaje za zadanie zrobienie zdjęcia z tematem przewodnim „Rodzina”. Mimo że zadanie wydaje się całkiem proste to przysparza Maude wielu problemów. Dziewczyna jest bowiem adoptowana i nigdy nie poznała swojej biologicznej matki, która umarła przy jej porodzie. Jej śmierć nie jest jednak powodem, dla którego Maude trafiła do adopcji. Clarie (to właśnie imię matki) jeszcze podczas ciąży zdecydowała się wyrzec córki.
 Nastolatka postanawia wyjechać do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów Tallahassee w poszukiwaniu jakichś wskazówek dotyczących przeszłości Clarie tego jaka była, jak się uczyła. Przy okazji zamierza odwiedzić swoją wieloletnią przyjaciółkę Treenę, która studiuje w Tallahassee, a z którą od dłuższego czasu się nie widziała. Na miejscu czeka na nią parę rozczarowań związanych z Treeną: okazuje się, że dziewczyna bardzo zmieniła się od czasów licealnych, zaczęła chodzić na imprezy, upijać się do nieprzytomności i spotykać się z przystojnym, ale nieodpowiedzialnym i lekkomyślnym Treyem. Na szczęście całą sytuację ratuje kolega Treya, niejaki Bennett, który charakterem diametralnie różni się od tego pierwszego. Jest opiekuńczy, odpowiedzialny, rozważny i sarkastyczny. Wkrótce Maude zaczyna więcej czasu spędzać z Bennettem niż z Treeną, co, jakby nie patrzeć, wychodzi jej na dobre. Razem z nim odkrywa fakty z przeszłości Clarie, które burzą wyidealizowany obraz matki...

 „Możemy być dalej samotnikami, tylko razem”

„Myślę, że od ciebie zależy, kim będziesz w życiu. Możesz być kimkolwiek tylko zechcesz”

„Łatwo jest się poddać, a trudno pozostać niepokonanym. Wielkość nie bierze się z poddania”

Ale się rozpisałam! Mam nadzieję, że to co napisałam zabrzmiało przynajmniej trochę interesująco, bo taka właśnie jest ta książka! Może nie należy do najbardziej intrygujących i tajemniczych powieści jakie kiedykolwiek powstały, ale jest warta przeczytania.
 zacznę od bohaterów, bo szczególnie jeden cały czas zaprząta moje myśli. Mówię tutaj oczywiście o Bennecie, który jest absolutnie cudowny! Przystojny, sarkastyczny, opiekuńczy... Aż można pozazdrościć Maude, że spotkała takiego chłopaka! Przechodząc już do głównej bohaterki, czyli wcześniej wspomnianej Maude, to muszę przyznać, że ją polubiłam. Nastolatka miała całkiem podobny charakter do mojego i w wielu sytuacjach zachowałabym się podobnie do niej. Co prawda, czasem nie rozumiałam jej zachowań i podejmowanych przez nią decyzji, ale jednak utożsamiłam się z nią. Jeżeli chodzi o Treenę i jej chłopaka, Treya, to nie znosiłam ich! Treena była uległa, nie miała własnego zdania, podążała za tłumem, a Trey bezwstydnie ją wykorzystywał. I chociaż uważam, że Lauren Gibaldi celowo wykreowała Treenę tak, żeby zestawić razem dwie zupełnie różne osobowości i pokazać, że mimo różnic w charakterach ludzie mogą bardzo się zaprzyjaźnić. W każdym razie, to nie zmienia faktu, że miałam ochotę potrząsnąć kumpelką Maude , aby przejrzała na oczy.
 Irytujące w tej książce były ciągle używane słowa takie jak super i fajnie. Mówię poważnie, one pojawiały się na każdej stronie! O ile przez jakiś czas nie zwracałam na to uwagi, o tyle po kilkunastu stronach ta tendencja stała się uciążliwa.
 Nie mogę ukryć, że w „Autofocusie” padło dużo mądrych słów, niektóre z nich mogliście wyżej przeczytać. Sama książka niesie ze sobą rzeczywiście ważne przesłanie, którego lepiej nie będę zdradzać.
 Moje myśli znów wracają do Bennetta, co nie jest dziwne. On jest taką doskonałą postacią!!! Bennett i Maude idelanie się dopełniali i ochhh, tak bardzo go uwielbiam!
 Napisałam chyba już o wszystkim, tylko nie o okładce. Czy ona Wam również tak bardzo się podoba? Moim zdaniem, jest bardzo fotogeniczna (o ile okładka taka może być) i mimo że nie jestem specjalistką od robienia zdjęć, to przyznaję, tę książkę fotografowałam z wyjątkową przyjemności!

 To już wszystko na dziś, mam nadzieję, że moja recenzja Wam się spodobała i przekonała Was do sięgnięcia po „Autofocusa”. Dziękuję Wam za przeczytanie tego tekstu i do napisania!

A za możliwość przeczytania tej książki bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Akapit Press!

piątek, 9 czerwca 2017

„Detektywi na kółkach. Skrzynia Władcy Piorunów” Marcin Kozioł

Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki „Skrzynia Władcy Piorunów”, która jest pierwszym tomem serii Detektywi na kółkach napisanej przez Marcina Kozioła.
 Julia, czternastolatka jeżdżąca na wózku inwalidzkim wiedzie raczej zwyczajne życie. Przyjaźni się z rówieśnikiem z sąsiedztwa, synestetykiem Tomem i ma ukochanego psa Spajka lub też Biszkopta, bo różnie go nazywają. Całe życie dziewczyny wywraca się do góry nogami kiedy ojciec Toma zostaje porwany i pozostawia tylko enigmatyczny list, z którego niewiele wynika. Kilka godzin po odnalezieniu listu porwani zostają z kolei Tom i Spajk, na szczęście oni nie przebywają w niewoli zbyt długo. Przyjaciele postanawiają za wszelką cenę odnaleźć tatę Toma i dowiedzieć się o co w tych dziwnych wydarzeniach chodzi. W ten sposób zostają wciągnięci w świat teslariuszy i ich mrocznych tajemnic sięgających dalekiej przeszłości.

„Gdy zawiruje czas
Zgodnie z zegara biegiem,
Najkrótszy dystans wybierz.
A jeśli w przeciwną stronę,
Z najbardziej żółtym zmierz się

Rozetrzyj golterii owoc,
Łyżkę miodu dodaj
I antracytu grudę,
Siódemka z dwójką wojnę toczyć będą, 
Ty jak rycerz dzielny
Do marzeń ułóż postać senną.”
 
Na początek może wyjaśnię kim są tesalriusze i tytułowy Władca Piorunów, ponieważ zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mogą to wiedzieć. Więc, Władca Piorunów to nikt inny jak Nikola Tesla, genialny wynalazca, a teslariusze to ludzie zajmujący się życiem Tesli i jego zaginionymi wynalazkami.
 Muszę przyznać, że Tesla już od dłuższego czasu mnie fascynuję i właśnie z jego powodu sięgnęłam po „Skrzynię Władcy Piorunów”. I nie żałuję! Z tej powieści można dowiedzieć się kilku naprawdę interesujących rzeczy o Tesli, które wydają się zupełnie magiczne i nieprawdopodobne. Książka zbudowana jest w taki sposób, że wydarzenia teraźniejsze, te w których udział biorą głowni bohaterowie przeplatają się ze zdarzeniami z dzieciństwa, a później dorosłego życia Tesli. Uważam, że jest to nietuzinkowy i bardzo ciekawy zabieg, który nadał całej książce dodatkowego smaczku.
 Wkrótce po tym jak poznajemy Julię jej przyjaźń z Tomem przemienia się w coś więcej i ewoluuje przez blisko 240 stron, aż na koniec dochodzi do kulminacyjnego momentu, w którym nie mogłam powstrzymać uśmiechu! ;)
 „Skrzynia Władcy Piorunów” jest lekturą uzupełniającą dla klas 4-6 i przyznam się szczerze, że zazdroszczę dzieciakom, które będą omawiały tę książkę w szkole. Jestem pewna, że przysporzy im wiele frajdy i zabawy, tak jak mi! Nawet jeśli czasy podstawówki macie już dawno za sobą, a szukacie powieści, która zajmie Wam 2-3 godzinki i świetnie Was przy tym rozerwie to „Skrzynia Władcy Piorunów” jest właśnie taką książką! Miła, przyjemna, zawierająca ciekawe informacje w miarę krótka...
 Prawie zapomniałam! Nie napisałam jeszcze nic o szyfrach pojawiających się w „Skrzyni Władcy Piorunów”, a  to niewybaczalny błąd!  Marcin Kozioł przedstawił tutaj nietypowy szyfr, zwany Szyfrem Ceazra. Nie będę Was wtajemniczała w sposób jego działania, chciałam tylko wspomnieć, że taki szyfr jest w niej opisany i dodatkowo uatrakcyjnia powieść :)

Tak więc to już wszystko na dziś, mam nadzieję, że spodobała Wam się moja recenzja i przekonałam Was do sięgnięcia po „Skrzynię Władcy Piorunów” ;) Do napisania!

A za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka

 

sobota, 3 czerwca 2017

Muzyczne Gatunki Book Tag

Hej ;) Dziś zapraszam was na tag, do którego zostałam nominowana przez Dominikę z bloga Zaczytana w fantastyce. Dziękuję!

1. Heavy metal - książka zbyt ciężka, byś mogła ją przeczytać

Raczej nie ma takiej książki. Naprawdę lubię rzucać sobie wyzwania sięgając po powieści trudne  skomplikowane, więc nie potrafię tutaj niczego dopasować. Chyba, że to pytanie zinterpretuję trochę inaczej, wtedy idealnie pasuje tu „Droga Królów” Brandona Sandersona. Ta książka jest tak ciężka, że po przeczytaniu 10 stron mam wrażenie, że zaraz odpadną mi ręce!

2. Death Metal - książka, w której jest bardzo dużo śmierci

„Gra o Tron”! Przeczytałam dopiero 200 stron, a już kilka osób zdążyło pożegnać się z życiem. Poza tym na pewno wiedzieliście memy z Martinem, poruszające kwestie uśmiercania wszystkich bohaterów...

3. Reggae - książka, która mnie uszczęśliwia

Czy zaskoczę Was jeżeli napiszę, że „Pozaświatowcy”? ;) Uwielbiam tę książkę (a właściwie trylogię) i każde zdanie w niej zawarte wywołuje na mojej twarzy wielki uśmiech!

4. Pop - książka tak popularna, że musiałeś ją przeczytać

Nie ma takiej książki. Przy wyborze lektury nigdy nie kieruję się popularnością danej powieści, wręcz unikam książek, o których w ostatnim czasie było głośno. Znacznie bardziej lubię czytać książki stojące z tyłu na półkach Empiku, zapomniane i niedocenione.

5. Rap - książka z najlepszymi dialogami

Ooch, jest tak wiele takich książek! „Zwiadowcy”, „Czerwień Rubinu”, „Tajemne bractwo pana Benedykta”, „Felix, Net i Nika”, „Lato koloru wiśni”...

6. Emo - książka, która mnie zdołowała

Ostatnio lekko zdołowała mnie „Fatalna lista”. Przykre nie było samo zakończenie, ale to jak niektórzy bohaterowie byli traktowani, dyskryminowani z powodów zupełnie niezależnych od nich. Podobnie było z „Teatrem odtrąconych poetów”.

7. Elektro - książka z najlepszą parą

Powstrzymam się i powiem tu tylko o trzech książkach. Po pierwsze „Autofocus” Lauren Gibaldi. Uwielbiam Bennetta, jest idealnym chłopakiem dla Maude, głównej bohaterki! Po drugie, „Misja Ivy” Amy Enegel. Bishop również jest absolutnie idealny dla Ivy. A po trzecie, „Ania z Zielonego Wzgórza”. Jak ja kocham Gilberta!

8. Blues - książka, którą uwielbiasz pomimo smutnego zakończenia

„Byliśmy Łgarzami” i „Misja Ivy”! Jak ja płakałam, kiedy skończyłam te dwie książki! Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam!

9. Klasyka - twój ulubiony klasyk

Dług by wymieniać... Na pewno „Pan Wołodyjowski”, „Juliusz Cezar”, „Romeo i Julia”, „Opowieści z Narnii” i „Władca Pierścieni”.

10. Folklor - książka, dzięki której poznałaś inną kulturę

Myślę, że doskonale pasuje tutaj „Hobbit, czyli tam i z powrotem”. Przed przeczytaniem tej książki nie miałam bladego pojęcia o kulturze hobbitów i krasnoludów! ;)

11. Country - książka, której akcja dzieje się w małym miasteczku lub na wsi

W książce „Dziewczyna i chłopak wszystko na opak” akcja rozgrywa się w małym miasteczku. Bardzo polecam Wam tę powieść! <3

12. Rock - książka z hardkorowym bohaterem

Po raz kolejny „Pozaświatowcy”. Jason robił rzeczy niebywale odważne, na które nie zdobyłby się niejeden człowiek.

13. Dance - książka z wątkiem tanecznym

Niestety, nie przypominam sobie żadnej książki, w której ważny byłby wątek taneczny... Wstyd! Może macie coś do zaproponowania? :)

14. Disco polo - książka, która nie spodziewałam się, że mi się spodoba

Pamiętam, że do „Paniki” Lauren Olivier byłam bardzo sceptycznie nastawiona, a jednak mi się spodobała. I to bardzo! Wciąż o niej myślę, mimo ze od jej przeczytania niedługo minie rok!

15. Poezja śpiewana - książka, w której występuję poezja

Oczywiście „Teatr odtrąconych poetów”! Oto jeden z wielu wierszy pojawiających się w tej książce:

Te ściany mnie
słys
zały,kiedy nikt
inny nie słuchał.

Wśród nich słowa
wierszy poczuły się
jak w domu.

Oklaskane,opłakane,zrozumiane.
Zmieniły moje życie
na lepsze. Choć

to nie wystarczyło,
oni mnie słyszeli.
Do ostatniego słowa.

16. Rok alternatywny - książka, która miesza wiele gatunków

Pierwsze co mi przyszło na myśl to „Dawca” Lois Lowry. Ta książka to mieszanka young adult, utopii i lekkiej fantastyki.

Uff, ale ten tag był długi! Gratuluję wszystkim, którzy dobrnęli do końca! ;) Dominika, jeszcze raz dziękuję Ci za nominację, a Wam przypominam o konkursie, w którym możecie wygrać „Teatr odtrąconych poetów” lub „Koralinę” (http://ksiazkitomojepaliwo.blogspot.com/2017/06/drugie-urodziny-bloga-konkurs.html) Do napisania!

czwartek, 1 czerwca 2017

Drugie urodziny bloga + KONKURS!

Hej ;) Dziś zapraszam Was na szczególny post traktujący o drugich urodzinach mojego bloga. Nie będę pisała długo, głównie chcę Wam podziękować za to, że tu jesteście i w ramach wdzięczności ogłosić konkurs. Myślę, że nie ma co przedłużać, zaczynajmy!
 Na szczególnie podziękowania zasługuje cudowna Marta z bloga Książkowa Księżniczka, wyjątkowa Books Queen z bloga Nie ma to jak książki, wspaniała Tosia z bloga Nerd Książkowy i niezrównana Hana z bloga Hej! Hana. Dziewczyny, dziękuję Wam za wszystko, jesteście niezastąpione! <3 <3
 Na moje wyrazy wdzięczności zasługujesz też Ty. Jesteś niesamowity i bardzo wiele znaczy dla mnie to, że teraz czytasz ten post!
 Każda osoba, która zostawiła na moim blogu ślad swojej obecności, czy to w postaci obserwacji, czy komentarza ma u mnie w serduszku specjalne miejsce. Moi drodzy czytelnicy, znaczycie dla mnie bardzo wiele i żadne słowa nie wyrażą tego dostatecznie! Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję za to, że jesteście! <3

 A teraz, czas ogłosić konkurs! Na konkurs wybrałam dwie prześwietne książki (ktoś się domyśla dlaczego akurat dwie? ;) ) czyli „Koralinę” Neila Gaimana i „Teatr odtrąconych poetów” Tamary Ireland Stone.


Co zrobić, żeby wygrać którąś z tych powieści? 

To bardzo proste! Otóż zadaniem konkursowym jest przytoczenie cytatu (lub cytatów. Maksymalnie dwóch), który wiele dla Was znaczy, podoba Wam się. Spośród cytatów wybiorę po prostu ten, który najbardziej do mnie trafi. Cytaty możecie przesyłać w komentarzach na dole lub na moją prywatną skrzynkę pocztową (alicja.korcz@onet.pl). A teraz koniecznie przeczytajcie regulamin konkursu, w nim podaję więcej szczegółów!

 Regulamin:
1. Organizatorką konkursu jestem ja, właścicielka bloga Książki to moje paliwo 
2. Konkurs trwa od 1.06 do 24.06 2017 r.
3. Zwycięzcę wyłonię dwa dni później, 26.06. 2016 r.
4. Aby wziąć udział w konkursie musisz być obserwatorem mojego bloga
5. Nie musisz udostępniać nigdzie banera konkursowego, ale jeżeli to zrobisz będzie mi bardzo miło ;)
6. Każda osoba może zgłosić dwa cytaty, które szczególnie jej się podobają
7. Przy zgłoszeniu musi być podana książka, którą chce się wygrać („Koralina” lub „Teatr odtrąconych poetów”)
8. Przy każdym zgłoszeniu musi być podany adres e-mail! Zgłoszenia bez niego nie będą brane pod uwagę.  
9. Jedna osoba może wysłać tylko JEDNO zgłoszenie i wygrać tylko JEDNĄ książkę
10. Po ogłoszeniu wyników,  zwycięzca ma 7 dni na przesłanie danych do wysyłki, w innym wypadku zwycięzcę wybiorę ponownie  
11. Nagrody wysyłam tylko na ternie Polski
12. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu 

Życzę powodzenia! ;)

niedziela, 28 maja 2017

„Gdzie jest skrzynia z karabinami?” Artur Pacuła

Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki Artura Pacuły „Gdzie jest skrzynia z karabinami?”. Zanim zacznę, chcę bardzo serdecznie podziękować właśnie Panu Arturowi Pacule za możliwość przeczytania jego książki!
 Igor, dwunastoletni główny bohater ma spędzić wakacje w Katowicach, u swojego wujka. Nie jest zachwycony tą perspektywą, ale nie ma możliwości odmówienia ojcu, który cały ten wyjazd zaaranżował. Igor zrezygnowany i zły przyjeżdża do Katowic. Już na samym początku nic nie idzie po jego myśli, ponieważ okazuje się, że wujek, który miał odebrać go z dworca nie stawił się na nim i podobnie jak tata Igora, nie odbiera telefonu. Na szczęście z pomocą Internetu trafia do domu stryjka, gdzie poznaje Krzyśka, jego rówieśnika. Chłopak spędził z nim miłe popołudnie i przy okazji dowiedział się, że wakacje w Katowicach mogą wcale nie być takie nudne! Ojciec dziadka Krzyśka w czasie wojny schował skrzynię z karabinami, a teraz, żeby obronić dobre imię Krzyśka i jego dziadka, karabiny muszą zostać odnalezione. Tego z pozoru niewykonalnego zadania postanawia podjąć się Igor a pomaga mu w tym nowy śląski kolega i paczka przyjaciół z bagażem doświadczeń pod względem poszukiwania skarbów, którą poznał na obozie w Czechowie. Wkrótce okazuje się, że sprawa jest bardzo skomplikowana i nic nie jest zbyt oczywiste.

„Można nie wygrać bitwy, a wygrać wojnę.”

 Czy z opisu ta książka przypomina Wam pochłaniające powieści Zbigniewa Nienackiego? Otóż to, mnie również! Nie wiem jak Wy, ale ja od dziecka uwielbiam Pana Samochodzika i jego lekko zwariowane przygody! Kiedyś nawet po przeczytaniu „Pan Samochodzik i templariusze” zaczęłam poszukiwać skarbu Zakonu Templariuszy, ku mojemu rozczarowaniu z marnym skutkiem. Jednak nie zniechęciłam się i dalej z zamiłowaniem czytałam powieści Nienackiego. Niestety, po pewnym czasie stało się to co dzieje się zawsze. Zakończyłam serię o Panu Samochodziku! Byłam w rozpaczy, nałogowo i bez wytchnienia szukałam książek podobnych do nieśmiertelnego „Pana Samochodzika”. Znalazłam kontynuację serii Zbigniewa, pisanej przez innych autorów, ale to nie było to. Po kilku latach zapoznałam się z takimi tytułami jak „Pojedynek detektywów”, „Testament bibliofila” czy „Kiedy zegar wybije dziesiątą”, które przypominały mi książki Nienackiego. A teraz do tej listy mogę jeszcze dodać „Gdzie jest skrzynia z karabinami?”!
 Przechodząc już do samej powieści, to muszę powiedzieć, że jej akcja toczy się naprawdę szybko, dzięki czemu samo przeczytanie książki też nie trwa zbyt długo. Wyraźnie czuć w niej klimat wakacyjnej przygody, a to chyba coś co każdy lubi! Poza tym, przez ponad 300 stron mamy do czynienia z przemiłymi bohaterami. Żaden z nich mnie nie irytował, a t w moim przypadku zdarza się bardzo rzadko!
 Sama zagdaka jest nieprzewidywalna i byłam zaskoczona jej rozwiązaniem. Tajemnica, jak można się spodziewać, ma tło historyczne, a ja za historią, mówiąc szczerze, nie przepadam. Jednak ku mojej uldze, autor nie przesadził z faktami historycznymi i nie miałam okazji, by się nudzić. Byłabym zapomniała! Wszystkie wydarzenia odbywają się na Śląsku, a jak Śląsk, to oczywiście gwara śląska! Wiele wypowiedzi było pisanych po śląsku, co sprawiło, że kilka razy serdecznie się uśmiechnęłam, ich język bardzo mnie bawi! :)
 Jedyną wadą tej książki jest zbytnia dojrzałość bohaterów. Kiedy po kilkudziesięciu stronach  obcowania z nimi dowiedziałam się, że mają 12 lat byłam zdumiona. Rzeczą praktycznie niemożliwą jest, żeby dwunastolatka mówiła biegle po angielsku i uczyła się francuskiego, tak jak Ala. Chociaż oczywiście niczego nie wykluczam.
 Podsumowując, bardzo polecam Wam tę powieść, tym bardziej, że zbliżają się wakacje. „Gdzie jest skrzynia z karabinami?” to gwarancja zabawy nawet w najnudniejszym miejscu na świecie! I ostrzegam! Po jej przeczytaniu nabierzecie ochoty na odwiedzenie Katowic! Coś czuję, że to miasto będzie miało niespodziewany napływ turystów domagających się zobaczenia kilku miejsc wymienionych w książce Artura Pacuły...

To już wszystko na dziś, mam nadzieję, że przekonałam Was do sięgnięcia po tę pozycję, naprawdę warto. A za możliwość zapoznania się z tą historią jeszcze raz z całego serca dziękuję Panu Arturowi Pacule! Do napisania!


poniedziałek, 8 maja 2017

„Spirit Animals. Upadek Bestii. Spalona Ziemia” Victoria Schwab

Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki „Spirit Animals. Upadek bestii. Spalona Ziemia” Victorii Schwab. Recenzję poprzedniej części, „Nieśmiertelnych strażników”, możecie znaleźć tutaj: klik! Moja recenzja jest przedpremierowa, ponieważ ta książka na półki księgarń trafi około 14 czerwca. A teraz nie przedłużając, zaczynam właściwą recenzję.
 W Erdas dzieje się coraz gorzej. Choroba zwana Wyrmem rozprzestrzenia się, Zerif staje się coraz potężniejszy, a tajemnicze stowarzyszenie, którego członkowie noszą szkarłatne płaszcze i białe maski bez wyrazu zaczynają działać, ale nie opowiadają się ani po stronie Zielonych Płaszczy, ani po stronie Zerifa. Abeke, Meilin, Rollan i Conor powoli zaczynają tracić nadzieję na uratowanie Erdas przed wszechogarniającym złem.

„Imię to potężna rzecz”

 Pierwszą rzeczą, o której chcę wspomnieć jest autorka, z całą pewnością Wam znana. O jej „Mroczniejszym odcień magii” swego czasu słyszało się dosłownie wszędzie. Ja co prawda przymierzałam się do tej książki, ale ostatecznie się za nią nie zabrałam, czego teraz żałuję i planuję jak najszybciej nadrobić tę zaległość. Victoria Schwab pisze naprawdę cudownie, ma lekkie pióro, które czyta się z łatwością i przyjemnością. Kiedy czytałam „Spaloną Ziemię” jednocześnie chciałam  i nie chciałam dojść do ostatniej strony, na pewno kiedyś też mieliście takie uczucie. Myśl o zakończeniu tak świetnej książki była straszna, ale z drugiej strony umierałam z ciekawości jak to wszystko się zakończy, jak bohaterowie wybrną z sytuacji, w której się znaleźli.


 Druga rzecz, to zakończenie! Victoria Schwab zakończyła tę książkę w sposób absolutnie niemożliwy! Tak zwany cliffhanger, z którym mnie pozostawiła sprawił, że zaczęłam histerycznie przeszukiwać książkę w poszukiwaniu jakiejś ukrytej strony, na której wszystko zostałoby wyjaśnione, nie wierzyłam, że  autorka może w tak dramatycznym momencie skończyć pisanie! A kiedy nie znalazłam żadnej dodatkowej strony, moje usta same się otworzyły, dłoń wypuściła książkę, a oczy wpatrywały w pustkę. I tak siedziałam z głupią miną przez kilka minut, próbując wszystko sobie poukładać w głowie, uwierzyć, naprawdę uwierzyć w to co przeczytałam przed momentem. Na szczęście po chwili się opamiętałam, ale wciąż moje życie to tylko wegetowanie, w oczekiwaniu na następną część.
 Mogłabym dalej wychwalać pod niebiosa Victorię Schwab, „Spaloną Ziemię” i całą serię „Spirit Animals”, ale nie wiem czy to mi się opłaca. Żadne słowa tak naprawdę nie opiszą tego jak genialna jest to seria i co ona wyprawia z mózgami czytelników. Zaufajcie moim słowom, uwierzcie w to, że „Spirit Animals” jest godne poświecenia mu czasu. Dajcie się oczarować niezwykłością tych książek, bo warto. Po prostu warto.

 Tak więc to już wszystko na dziś, mam nadzieję, że spodobała Wam się moja recenzja i że zachęciłam Was do przeczytania tej książki. Do napisania!

 A za możliwość przeczytania tej cudownej książki bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga!

sobota, 6 maja 2017

Podsumownie kwietnia!

Hej ;) Dziś zapraszam Was na podsumowanie kwietnia. Tak jak zawsze, będzie to podsumowanie, w którym pokażę Wam zarówno książki przeze mnie kupione jak i przeczytane w zeszłym miesiącu. Jeszcze tylko wspomnę, że wiem, te zdjęcia nie są zbyt piękne, ale naprawdę się starałam! ;)
 Zacznijmy od książek, które przeczytałam w kwietniu, było ich 11 i, cóż, nie jestem zadowolona z tego wyniku. W każdym razie, oto te 11 książek:

1. „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” Annie Barrows i Mary Ann Shaffer


2. „Już Czas” Jodi Picoult


3. „Century. Kamienna Gwiazda” P.D. Baccalario


 4. „Century. Miasto Wiatru” P.D. Baccalario


 5. „P.S. I Like You” Kasie West (recenzja)


 6. „Spirit Animals. Upadek Bestii. Nieśmiertelni strażnicy” Eliot Schrefer (recenzja)
 

7. „Spirit Animals. Upadek Bestii. Spalona Ziemia” Victoria Schwab


8. „Latarnik” Henryk Sienkiewicz


9. „U4. Jules” Carole Trebor



10. „Malfetto. Drużyna Róży” Marie Lu



11. „Posłaniec” Lois Lowry

 A oto książki, które przybyły do mojej biblioteczki w kwietniu:

1. „Spirit Animals. Upadek Bestii. Nieśmiertelni Strażnicy” Eliot Schrefer (tzw. szczotka)


2. „Spirit Animals. Upadek Bestii. Nieśmiertelni Strażnicy” Eliot Schrefer (egzemplarz finalny)


3. „Spirit Animals. Upadek Bestii. Spalona Ziemiea” Victoria Schwab




4. „Opowieść o niewidzialnym” Eric-Emmanuel Schmitt

 
 5. „Most do Terabithii” Katherine Paterson


6. „Poradnik Hodowców Chochlików” Holly Black i Tony DiTerlizzi 



7. „Antykwariat spełnionych marzeń” Dorota Gąsiorowska 



8. „P.S. I Like You” Kasie West 



9. „Siedem Sióstr” Lucinda Riley



10. „Pan Darcy nie żyje” Magdalena Knedler 


11., 12., 13., 14. Seria Century



To już wszystko na dziś, mam nadzieję, że ten post Wam się spodobał :) Koniecznie dajcie mi znać co Wy przeczytaliście i kupiliście w kwietniu. Do napisania!

czwartek, 4 maja 2017

„P.S. I Like You” Kasie West

Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki „P.S. I Like You” napisanej przez Kasie West.
 Lily jest dość nietypową nastolatką. Uwielbia słuchać niszowych zespołów rockowych, ma bardzo zwariowaną rodzinę, która zabiera jej większą część czasu wolnego, nie znosi lekcji chemii i marzy o tym, żeby napisać chociaż jedną piosenkę w całości. Kiedy pewnego dnia dosłownie umiera z nudów na chemii, postanawia zapisać na ławce jeden z wersów swojej ulubionej piosenki. Wyobraźcie sobie jej zaskoczenie, gdy na następnej lekcji chemii spostrzega, że ktoś dopisał kolejne słowa jej ukochanego utworu! W ten sposób zaczyna się jej ławkowa korespondencja z tajemniczym chłopakiem, który wydaje się być jej absolutną bratnią duszą.

„Tak właśnie myślałam, kiedy byłam mała: że ludziom każe się być cicho, żeby książki nie mogły kraść im słów. Wyobrażałam sobie, że książki nie mogą istnieć bez słów. W istocie tak właśnie jest. Ale ja wyobrażałam sobie, że chodzi o słowa niewypowiedziane.”

Spodziewam się, że już chociaż raz zetknęliście się z tą powieścią, ponieważ było o niej całkiem głośno kilka miesięcy temu. W recenzjach, które czytałam, blogerzy pisali, ze jest to książka bardzo słodka, urocza i cudowna. Kierując się trochę okładką, a trochę słowami blogerów sięgnęłam po „P.S. I Like You” z właśnie takim nastawieniem. I ku mojemu rozczarowaniu okazało się, że tej słodyczy zbyt wiele w niej nie znalazłam. Ponadto, cała historia jest niemożliwie przewidywalna, już na 30 stronie wiedziałam jakie będzie zakończenie! Po przeczytaniu tego pewnie stwierdziliście, że nie dołącz do grona fanów Kasie West, jednak wcale tak nie jest.
 Po pierwsze, zdecydowanie należy docenić autorkę ze z względu na sam pomysł. Jeszcze nigdy nie czytałam książki tak bardzo związanej z muzyką, nawet jeśli rockową, za którą nie przepadam. No i to całe pisanie listów! Te dwa motywy, listy i muzyka, sprawiły, że wybaczam autorce przewidywalność i czasem irytujące zachowania Lily.
 Styl Kasie West jest zadziwiająco dobry, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Autorka pisze lekko i przyjemnie, bez wątpienia ma talent pisarski. Swoją drogą, już się nie mogę doczekać chwili, w której sięgnę po jej „Chłopaka z sąsiedztwa”! Uważam, że „P.S. I Like You” to idealna książka na wakacje spędzone czy to na plaży, czy też w domku na wsi. Ja pochłonęłam ją w jeden dzień i już w momencie zamknięcia powieści zaczęłam tęsknić za Lili i tajemniczym chłopakiem.
 Mało opowiedziałam o wątku miłosnym, który właściwie jest podstawą „P.S. I Like You”, ale nie chcę Wam niczego zaspoilerować!
 Przedstawiłam Wam zaledwie ułamek historii Lily i jej korespondencyjnego przyjaciela, ale gdybym miała opisać i omówić wszystkie poboczne wątki pojawiające się w tej książce, to prawdopodbnie ten post nigdy by się nie skończył ;)

 To już wszystko na dziś, mam nadzieję, że przekonałam Was do sięgnięcia po „P.S. I Like You”, bo jeżeli tego nie zrobicie, to przejdzie Wam koło nosa coś naprawdę interesującego. Do napisania!

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

„Spirit Animals. Upadek Bestii. Nieśmiertelni Strażnicy” Eliot Schrefer

Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki otwierającej nowy cykl, bazujący na serii „Spirit Animals”. Recenzje dwóch ostatnich tomów „Spirit Animals” możecie znaleźć tutaj i tutaj.
 Minęło kilka miesięcy od wydarzeń opisanych w „Wszechdrzewie”. W Erdas wszystko jest w porządku, jednak tylko pozornie. W rzeczywistości światu zamieszkiwanego przez Zielone Płaszcze zagraża kolosalne niebezpieczeństwo. Wszechdrzewo zaczyna gnić, a choroba określana mianem Wyrma rozprzestrzenia się. Jakby tego było mało, zaczyna działać Zerif, który za pomocą magii potrafi przejąć władzę nad każdym zwierzoduchem. Jednym słowem, w Erdas zdecydowanie nie dzieje się dobrze. Czwórka przyjaciół wciąż walczy o bezpieczeństwo oraz pokój na świecie i nie zamierzają się poddać, nawet gdyby wszystko było przeciwko ich misji.

„Dobrze jest być rozumianym”

Zacznijmy od tego, że moje oczekiwania wobec „Nieśmiertelnych Strażników” były naprawdę wysokie. Wszystko za sprawą 6 tomu poprzedniej serii napisanego przez Eliota Schrefera, który mnie, krótko mówiąc, zachwycił. Czy tym razem się zawiodłam? Nie. Pisarz podtrzymywał poziom „Wzlotu i upadku”, chociaż zdarzało mu się gubić w opisach walk, przedstawiał je zbyt schematycznie, przez co nie byłam w stanie dokładnie sobie ich wyobrazić, ale to tak naprawdę jedyny minus tej książki. W tej części Schrefer skupił się znacznie bardziej na szczegółowym opisaniu świata Erdas, dowiedzieliśmy się jakie były okoliczności jego powstania, jakich wrogów miał w ciągu minionych lat i jaką rolę sprawowały Wielkie Bestie w przeszłości. 
 Już na samym początku „Nieśmiertelnych Strażników” poznajemy nowych bohaterów, Kaiinę, Takodę oraz Ande, którzy przywołali bardzo potężne i intrygujące zwierzoduchy. Nie można zapominać również o Xanthe, mieszkance Sadre, podziemnego Erdas, która w całej książce odgrywa naprawdę ważną rolę. Jeżeli chodzi o Abeke, Conora, Meilin i Rollana, to jak zawsze byli świetni! Po przeczytaniu tej części moja sympatia do Rollana i Meilin jeszcze bardziej się pogłębiła! 
 Pod koniec powieści możemy przeczytać o tajemniczym stowarzyszeniu noszącym szkarłatne płaszcze i białe maski zakrywające twarz. O tym stowarzyszeniu nie wiemy zupełnie nic, jego członkowie zjawiają się w najmniej spodziewanych okolicznościach, korzystają ze swoich nadnaturalnych umiejętności i znikają tak nagle jak się pojawili. To zrzeszenie naprawdę daje wiele do myślenia!
 Podsumowując, myślę, że Eliot Schrefer musiał sprostać bardzo trudnemu zadaniu pisząc ten tom i zdecydowanie podołał mu. Jeżeli jeszcze nie sięgnęliście po żadną książkę z serii „Spirit Animals” to nie dajcie się długo prosić i zróbcie to jak najprędzej! 

 To już wszystko na dziś, mam nadzieję, że spodobała Wam się moja recenzja i że w jak najszybszym czasie przeczytacie tę powieść, bo zdecydowanie warto. Do napisania!

A za możliwość przeczytania tej książki bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga!


A na koniec jeszcze zapraszam do zapoznania się z filmową wersją recenzji ;)

sobota, 15 kwietnia 2017

Życzenia Wielkanocne

Moi Drodzy!
 
Błogosławieństwa Bożego,
Rodzinnego klimatu Wielkanocnego,
By wiosenne słońce Wasze dusze rozpromieniło,
Żeby w zgodzie i radości zawsze Wam się żyło,
Marzenia by wszystkie po kolei się spełniały,
A spokój i szczęście do Waszego domu zawitały 
 


„Baranku Wielkanocny coś wybiegł z rozpaczy
z paskudnego kąta
z tego co po ludzku się nie udało
prawda, że trzeba stać się bezradnym
by nie logiczne się stało

Baranku Wielkanocny coś wybiegł czysty
z popiołu
prawda, że trzeba dostać pałą
by wierzyć znowu ”
 
~
  ks. Jan Twardowski
 
 

niedziela, 2 kwietnia 2017

Blogerzy polecają: 6 książek idealnych na wiosnę

Hej ;) Na dworze od jakiegoś czasu panuje piękna pogoda, która jak najbardziej sprzyja czytaniu na zewnątrz. Z tej właśnie okazji przygotowałam dla Was post o 6 książkach idealnych na wiosnę. Ale tak naprawdę to nie do końca ja jestem autorką tego wpisu. Poprosiłam 5 blogerek, aby napisały coś niecoś o swojej ulubionej wiosennej książce. Dziękuję Wam dziewczyny, że zechciałyście wziąć udział w tym projekcie! <3

1. Books Queen z bloga Nie ma to jak książki
 
Cześć wszystkim! Być może jeszcze mnie nie znacie, więc na początek się przedstawię. Nazywam się Books Queen i prowadzę bloga, jak pewnie się domyślacie o książkach. Chciałabym też podziękować Zosi, która zaproponowała mi napisanie tej recenzji na swojego bloga :). Zatem już więcej nie przedłużając zapraszam Was do przeczytania mojej recenzji!
 Zazwyczaj wiosną chcemy przeczytać coś lekkiego, optymistycznego, co doda nam energii i zachęci do działania. Taką właśnie książką jest „Prawie jak gwiazda rocka” Matthew Quicke'a. 
Jest to powieść o siedemnastoletniej Amber Appleton, dziewczynie mieszkającej w starym, szkolnym autobusie razem z matką i ukochanym psem. Dziewczyna jest biedna jak mysz kościelna, jednak mimo to jest najbardziej optymistyczną i pozytywną bohaterką literacką jaką znam, a przy tym bardzo wierzącą. Pomimo trudnej sytuacji życiowej Amber nigdy nie użala się nad sobą, a wręcz przeciwnie. Uczy angielskiego Chrystusowe Diwy zz Korei oraz odwiedza staruszków w domu spokojnej starości. Ma też paczkę zaufanych przyjaciół oraz spędza czas z pewnym weteranem wojennym. Amber jest przede wszystkim osobą wyjątkową i pełną ciepła, która potrzeby innych stawia ponad swoimi. Ta dziewczyna może być wzorem do naśladowania nawet dla dorosłych, którzy zawładnięci swoimi problemami nie widzą ile wspaniałych rzeczy ich otacza. „Prawie jak gwiazda rocka” to książka pełna ciepła i optymizmu, która naprawdę motywuje do działania nawet takich pesymistów jak ja. Polecam ją każdemu niezależnie od wieku!

2. Marta M. z bloga Książkowa Księżniczka

Książka na wiosnę? Moją pierwszą myślą była przeczytana ostatnio książka Nicholasa Sparksa „Bezpieczna przystań”. Książka opowiada historię Katie, która przeprowadza się do małego miasteczka w celu zmienienia swojego życia. Kobieta praktycznie bez środków do życia musi zbudować swoje życie na nowo. Znajduje pracę i unika nowych znajomości. Jednak, gdy poznaje Alexa, wdowca z dwójką dzieci, wbrew sobie i wcześniejszym zarzekaniom zaczyna się angażować w życie rodziny. Czy Katie uda się uporządkować  dawne sprawy i zacząć nową drogę życia? Czy znajdzie szczęście?
 Dlaczego akurat ta książka? Akcja nie dzieje się w wiosnę, ale poszukiwanie przez bohaterkę nowego życia, przypomina mi wiosnę. Wiosną wszystko budzi się do życia, każdy liczy na jakieś zmiany w swoim życiu. Moim zdaniem momenty z życia Katie zaprezentowane w książce, można uznać za „wiosnę” jej życia. Poza tym książkę czyta się bardzo fajnie i moim zdaniem nadaje się ona na wiosenne dni. Myślę, że każdemu mogę polecić, nie tylko na wiosnę ;)

 3. Natalia z bloga Książki widziane oczami Natalii

Wiosna jest moją ulubiona porą roku. Słońce świeci, kwiatki kwitną. Po prostu idealnie! Muszę więc przyznać, że podczas tej pory roku najczęściej sięgam po lekkie i przyjemne książki. Historyczne kloce zostawiam raczej na zimę :) Jedną z moich ulubionych książek, które idealnie nadadzą się na wiosnę jest „Lato koloru wiśni” Cariny Bartsch. Lekka i przyjemna powieść New Adult, która wciągnie Cię w wir marzeń i miłości od pierwszej strony! Poświęć trochę czasu i tej wiosny przeżyj niesamowitą historię wraz z głównymi bohaterami. Poczuj się jak w cudownym śnie! <3 OSTRZEGAM! Podczas czytania może zacząć boleć szczęka, ponieważ uśmiech nie schodzi z twarzy! :D

4. Monika z bloga Piszę czytam gotuję

„Smażone zielone pomidory” Fannie Flagg pozycja, do której sama z chęcią wrócę. Lata 30. XX wieku, odrobina humoru, ale także napięć i konfliktów pomiędzy białą, a czarną rasą. Aż czujesz aromat cudownie pachnących smażonych pomidorów, gdzie chwila Twojego czytelniku rozmarzenia może zostać okraszona nutą zbrodni. Książka, która ma swoją ekranizację wartą obejrzenia. Czemu wybieram ją na wiosnę? Bo nie jest zbyt lekką lekturą, ale znowu nie jest wymagającym tomiskiem. Może skłoni Was do refleksji, a przecież wiosną to czas porządków, ponownej organizacji biurka, pokoju i życia. A ta książka może okazać się idealną na tę porę.

5. Wiktoria z bloga Tysiąc Żyć Czytelnika

Z czym kojarzy mi się wiosna? To okres, w którym nadal praca wre, wszyscy pracują, jak tylko mogą, by na wakacje nie musieli a) zostawać po godzinach lub b) iść do letniej szkoły/ zepsuć sobie je nie przejściem do następnej klasy. Coś jednak zmienia się w życiu bohaterki „P.S. I Like You”. Poznaje ławkowego przyjaciela, który skutecznie umila jej ostatnie miesiące nauki, a nam... Cóż, oferuje parę godzin odcięcia się od świata zewnętrznego, byśmy mogli zobaczyć, jak pięknie kwitnie ta „ławkowa” znajomość. Dlatego też, wydaje mi się, że ta propozycja jest idealna, bo ta miłość przywodzi mi na myśl... dobra, dajmy sobie spokój z tymi tkliwymi porównaniami. Ksiązka jest genialna i trochę nawiązuje do wiosny. Wniosek? Warto przeczytać! Kurtyna. 

6. A na koniec moja propozycja:

Szczerze mówiąc, na początku planowałam tutaj napisać o „Odwadze dla początkujących” Karen Harrington, ponieważ ta książka bardzo, ale to bardzo kojarzy mi się z wiosną. Jednak w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. Chcę napisać o książce, którą z całą pewnością każdy z Was zna. Mam na myśli niesamowicie wspaniałą „Anię z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery. Kiedy ostatnio czytaliście Anię? 2, 3, 5 lat temu? Może warto tej wiosny, choćby na chwilę wybrać się na Zielone Wzgórze? Ponownie zachwycić się barwnymi opisami Montgomery, jeszcze raz zakochać się w Gilbercie. 
 „Ania z Zielonego Wzgórza” jest książką, która wzbudza we mnie zupełnie skrajne uczucia. Podczas czytania jej naprzemiennie śmieję się i płaczę jak głupia. Przypominam sobie chwile ze swojego dzieciństwa, kiedy to Ania była moją największą idolką. Warto również obejrzeć film wyreżyserowany przez Kevina Sullivana, który niemal dorównuje książce. Kończąc już, naprawdę dobrze zrobicie jeżeli tej wiosny odświeżycie swoje relacje z Anią, Gilbertem, Marylą i Mateuszem ;)

To już wszystko na dziś! Jeszcze raz z całego serca dziękuję dziewczynom, że zechciały poświęcić swój czas i napisać dla Was o książce idealnej na wiosnę. Koniecznie zajrzyjcie na ich blogi! Mam nadzieję, ze ten post Wam się spodobał i że przekonaliście się do którejś z tych pozycji. A jaką książkę Wy uważacie za najbardziej wiosenną? Do napisania!

niedziela, 12 marca 2017

Podsumowanie lutego!

Hej ;) Dziś zapraszam Was na trochę spóźnione podsumowanie ubiegłego miesiąca, czyli lutego. W lutym działo się dość sporo, po pierwsze i najważniejsze miałam ferie! Tydzień pierwszy spędziłam w górach, jeżdżąc na nartach i krótko mówiąc było cudownie! <3 Uwielbiam góry w czasie zimy, uwielbiam jazdę na nartach... A drugi tydzień upłynął mi na leżeniu w łóżku, czytaniu i zamawianiu (oraz odbieraniu) kolejnych paczek z książkami ;) Więc co właściwie w lutym kupiłam? Oto moje zdobycze:

1. „Tajemnica zamku” Lucinda Riley


2. „Outliersi” Kimberly McCreight


3. „Biuro przesyłek niedoręczonych” Natasza Socha


4. „Dziewczyna i chłopak wszystko na opak” Wendelin Van Draanen


5. „Alcatraz kontra Bibliotekarze. Piasek Raszida” Brandon Sanderson


6. „Strażnicy. Harfa i Winorośl Kruków” Ted Sanders- egzemplarz finalny


7. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” Piotr Patykiewicz


8. „Z mgły zrodzony” Brandon Sanderson


9. „Lato koloru wiśni” Carina Bartsch


10. „Droga królów” Brandon Sanderson


11. „Atramentowa śmierć” Cornelia Funke


12. „Latarnik” Henryk Sienkiewicz


13. „Kamizelka” Bolesław Prus


14. „Śmierć urzędnika i inne opowiadania” Antoni Czechow


15. „Klucz Blackthorna” Kevin Sands (zdjęcie zrobiłam w trochę innym stylu, ale ma nadzieję, że i tak Wam się podoba ;D )


To już wszystkie książki, które przybyły do mnie w lutym. Czytaliście któreś spośród nich? A może macie w planach? ;) Jeżeli chodzi o książki, które udało mi się przeczytać w zeszłym miesiącu to nie jest ich tak wiele jakbym chciała... Zapoznałam się z 11 tytułami, ale na zdjęciach zobaczycie tylko 9, ponieważ dwie książki już oddałam do biblioteki. Przeczytane w lutym:

1. „Marina” Carlos Ruiz Zafon
2. „Pałac Północy” Carlos Ruiz Zafon

3. „Klucz Blackthorna” Kevin Sands


4. „Dziewczyna i chłopak wszystko na opak” Wendelin Van Draanen


5. „Outliers” Kimbery McCraight


6. „Spirit Animals. Wszechdrzewo” Marie Lu


7. „Century. Ognisty Pierścień” Pierdomenico Baccalario


8. „Śmierć urzędnika i inne opowiadania” Antoni Czechow


9. „Ogień i woda” Victoria Scott


10. „Król Kruków” Meggie Stiefvater


11. „Nerve” Jeanne Ryan


I to już wszystkie książki, które miałam Wam dziś do pokazania! Na koniec chcę zapytać o spotkanie z Brandonem Sandersonem. Kogo będę mogła spotkać w Warszawie? ;) Jeżeli się wybieracie na to spotkanie właśnie do Warszawy, to koniecznie napiszcie mi o tym w komenatzru! Do napisania!

P.S. A na koniec kilka mało udanych zdjęć z gór :)