czwartek, 2 lutego 2017

„Strażnicy. Harfa i Winorośl Kruków” Ted Sanders

Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki Teda Sandersa, „Strażnicy. Harfa i Winorośl Kruków”. Jest to kontynuacja tomu pierwszego, „Szkatułka i ważka”, ale nawet jeżeli go nie czytaliście, to możecie spokojnie czytać tę recenzję, wszystkie spoilery omijam szerokim łukiem!
 Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia jadąc autobusem i wyglądając przez okno widzicie ogromny szyld z Waszym imieniem i nazwiskiem. Jak reagujecie? Wysiadacie, żeby sprawdzić o co chodzi, czy może ignorujecie ten napis usiłując wmówić sobie, że był to zbieg okoliczności? Horacemu przydarza się właśnie coś takiego, ale chłopiec nie zastanawia się co robić, po prostu wysiada z autobusu czując jakieś dziwne przyciąganie do tego szyldu. Jak się okazuje, budynek, który reklamuje tablica z nazwiskiem Horacego  jest dosyć specyficzny. Żeby się do niego w ogóle dostać nastolatek musi przejść szereg dziwnych testów, a kiedy już je zalicza i wchodzi do niby-sklepu, czeka na niego starzec. Pan Meister, bo tak starszy pan się nazywa wskazuje Horacemu niezliczoną ilość pudełek, w których znajdują się tajemnicze przedmioty. Mężczyzna pozwala chłopcu wybrać jeden przedmiot i go zabrać. Wybór głównego bohatera pada na szkatułkę, ponieważ w chwili, w której jej dotyka czuje, że nawiązuje z nią więź. Wkrótce wychodzi na jaw, że szkatułka jest jego Tan'ji i ma magiczne właściwości. Jeżeli w tej chwili zastanawiacie się co oznacza słowo Tan'ji, to już tłumaczę. To wyrażenie określa człowieka, który ma umiejętność nawiązania bardzo silnej więzi z jednym, konkretnym przedmiotem, nazywanym instrumentem, lub właśnie Tan'ji (zgadza się, Tan'ji określa zarówno człowieka jak i instrument). Horacy w krótkim czasie przechodzi przez Odkrycie, dowiadując się jaką magiczną umiejętność ma jego szkatułka, poznaje swoją temperamentną rówieśniczkę Chloe, która również jest Tan'ji i zapoznaje się z funkcją jaką pełnią Strażnicy i Stróżowie. Bowiem ludzie z umiejętnością nawiązywania więzi są w wiecznym zagrożeniu. Odszczepieńcy, ohydne potwory bezustannie usiłują zdobyć ich instrument i zniszczyć je raz na zawsze. Horacy i Chloe postanawiają podjąć się wyzwania i przyłączają się do Strażników, tym samym wypowiadając wojnę Odszczpieńcom.
 W drugim tomie natomiast poznajemy nową bohaterkę, April, która niedawno odkryła swoje Tan'ji. Wychodzi na jaw, że dziewczyna jest empatką, to znaczy, potrafi czytać myśli zwierząt i Odszczepieńcy postanawiają za wszelką cenę skraść jej instrument. Na szczęście, Strażnicy nie mają zamiaru pozostawić nastolatki, są zdeterminowani by ją uratować!

„Strach to głaz, który pchamy. Niech twój będzie lekki.”

 Będę szczera, napociłam się nad napisaniem tego zarysu fabuły! Uwierzcie mi, te dwie książki (będę tutaj mówiła także o tomie pierwszym, „Szkatułka i Ważka”) bardzo trudno krótko opisać i mimo, że trochę się rozpisałam, to nawet w małej cząstce nie oddałam tego jak wiele się w tych powieściach dzieje!
 Zacznijmy może od nazewnictwa. Już na samym początku pierwszego tomu jesteśmy dosłownie zalani masą przeróżnych, obco brzmiących słów, takich jak na przykład już wspomniane Tan'ji, czy Tan'kindi, Tanu, jitchandry... Można się poczuć trochę zagubionym, ale na szczęście z pomocą przychodzi nam słowniczek zamieszczony z tyłu książki. A kiedy już opanujemy słownictwo to zaczyna się zabawa na całego! Bitwy, niebezpieczeństwa, sekrety, ryzyko,to wszystko co towarzyszy nam podczas dalszego czytania. Natomiast zakończenie (zwłaszcza pierwszego tomu!) jest takie, że natychmiast czujemy potrzebę sięgnięcia po część kolejną. Nie ukrywam, jestem zachwycona książkami Teda Sandersa. Pisarz ma ogromny talent, zarówno do pisania jak i do kreowania bohaterów i fabuły. Dziwi mnie tylko, że jeszcze o nim wszyscy nie mówią, bo naprawdę na to zasłużył!

 „Wczorajszy sukces nie jest żadną gwarancją dzisiejszego.”
 
  Napomknęłam o postaciach, czas się na ich temat bardziej rozwinąć. Chloe, czyli bohaterka drugoplanowa i najlepsza przyjaciółka Horacego jest osobą bardzo złośliwą, odważną i nieustępliwą. Potrafi natychmiast pokonać swoje lęki, jeżeli tylko w ten sposób uratuje swoją rodzinę. Ponad to w trakcie swoich działań zdaje się głównie na przeczucia. Horacy za to jest jej zupełnym przeciwieństwem. Mimo, że jest bardzo odważny, to w życiu kieruje się głównie rozumem, analizuje każdą sytuację i rozpatruje najlepsze wyjście z niej. Jest jeszcze oczywiście April, dziewczyna trochę nieśmiała, ale równie odważna co Horacy i Chloe. Razem tworzą zupełnie wybuchowe trio, które potrafi pokonać każdego!
 Dużą rolę w tych książka, ku mojej ogromnej uciesze odgrywa też fizyka. Horacy jest jej pasjonatem, więc co jakiś czas czytamy o jego rozważaniach fizycznych, jednak jeżeli chodzi o osoby, które fizyki nie lubią, to nie zniechęcajcie się! Ted Sanders przedstawia ten przedmiot w sposób absolutnie fascynujący, więc całkiem możliwe, że po przeczytani „Strażników” przekonacie się do fizyki ;)

Ja już kończę, strasznie się rozpisałam! Mam nadzieję, że spodobała Wam się moja recenzje i do napisania!

A za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga!

 

1 komentarz:

  1. Przekonam się do fizyki? Chyba zaraz polecę po tę książkę, bo jestem na matfizie (hahahah, dobry dowcip) i aktualnie ja i fizyka się nie lubimy xd

    Obserwuję!!

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń