czwartek, 17 sierpnia 2017

Tea Book Tag

Tea Book Tag
Hej ;) Dziś zapraszam Was na nieco luźniejszy post, czyli Tea Book Tag.


1. Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk.

Muszę przyznać, że mam całą masę ulubionych klasyków i nie potrafię wybrać tego najlepszego. Ubóstwiam „Władce pierścieni” i „Hobbita” Tolkiena, bardzo lubię „Pana Wołodyjowskiego” Sienkiewicza, z przyjemnością zaczytuję się w Szekspirze, przepadam za „Małą Księżniczką”, „Tajemniczym ogrodem”, „Robinsonem Crusoe”, „Opowieścią wigilijną”, „Opowieściami z Narnii” i „Muminkami”. I prawie zapomniałabym o cudownej „Ani z Zielonego Wzgórza”! <3

2. Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.

W roku szkolnym zasypiam praktycznie przy każdej książce, ale to wynika raczej z przemęczania, a nie z nudy. Hmm... Tutaj chyba najbardziej pasuje „Ars Dragonia”, o której już kilka razy wspominałam. Ta książka zapowiadała się świetnie i bardzo tajemniczo, a to co w środku się kryło było po prostu beznadziejne. Nie wiem w jaki sposób, ale Joanna Jodełka wszystko pomieszała i jakoś w połowie powieści nie wiedziałam już, co właściwie czytam. Zdania nie miały żadnego sensu i co chwilę zasypiałam. „Ars Dragonia” to totalna porażka i zdecydowanie Was przed nią ostrzegam!

3. Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają.

Właściwie to do tej kategorii pasuje każda książka fantasy. Postawię jednak na nacudowniejszych „Pozaświatowców”, ponieważ tam bohaterowie w żadnym miejscu nie zatrzymują się dłużej niż na dwa dni. 

4. Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.

Ojeju, takich książek jest przerażająco wiele! Swoją drogą, planuję zrobić post (a nawet kilka) o książkach zapomnianych i nie czytanych, pomimo że są są genialne i niczym nie ustępują tym popularnym. Bylibyście zainteresowani? Wracając jednak do pytania, ostatnio recenzowałam „BZRK” Michaela Granta (recenzja) i ta książka jest tak dobra, ale to TAK DOBRA, że aż nie mam słów. A mało kto ją czytał :( No i oczywiście „Pozaświatowcy”, moja ukochana trylogia. Genialnie napisana, ale co z tego skoro prawie nikt jej nie czytał...

5. Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna.

No nie, znów mogłabym zasypać Was tytułami! Znienawidzone przeze mnie „Igrzyska śmierci”, ostatnio przeczytane „Myszy i ludzie”, „Do trzech razy śmierć”, „Król Kruków”, twórczość Sarah J. Maas i ostatnia nowość „Piękne złamane serca”. Nie wszystkie z nich były tak zupełnie złe, większość jest zwyczajnie pospolita i niczym się nie wyróżniająca.

6. Herbata yerba mate, czyli książka przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła. 

Nie do końca jest to odpowiedź na to pytanie, ale „Głębia Challengera”. Bardzo trudno czytało mi się tę powieść, była dziwna, chaotyczna i poplątana. Przez 3/4 książki nie byłam w stanie przeczytać więcej niż 10 stron na raz. Czułam się przytłoczona emocjami i odczuciami Cadena, głównego bohatera. Mimo wszystko polecam tę książkę, tylko ostrzegam, że porusza trudną tematykę i nie czyta się jej łatwo.

7. Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano mi na dobranoc, gdy byłam mała. 

Rodzice czytali mi całkiem sporo książek, jednak najbardziej lubiłam „Opowiadania z piaskownicy” Renaty Piątkowskiej. Do tej pory potrafię streścić większość opowiadań z tej książki! ;)

8. Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka.

Oooch... Mam 3 takie książki, mogę o wszystkich wspomnieć? Na pierwszy ogień niech pójdzie Joss Stirling i jej cudowni bracia Benedictowie. Jak ja uwielbiam Yvesa! <3 Nie znam takich słów, które opisałyby wspaniałość tej trylogii! Zawsze się śmieję, że po przeczytaniu tych książek nie trzeba słodzić herbaty, bo już się jest przesłodzonym ;) Druga - „Chłopak z innej bajki” Kasie West. Znów urocza i bardzo wakacyjna powieść. No i Xander! <3 Na koniec pozostawiłam znaną dylogię Cariny Bartsch, czyli „Lato koloru wiśni” i „Zima koloru turkusu”. Po raz kolejny słodkie, urzekające książki, które bardzo Wam polecam. (Mimo wszystko konkurs słodkości wygrywa Joss Stirling. Ona nie ma sobie równych w tej kategorii!)

9. Iced tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach.  

Myślę, że całkiem dobrze pasuje tu „Aplikacja” Lauren Miller. Książka sama w sobie nie jest straszna, ale zmroziła mi krew w żyłach swoją realnością, wizją świata opętanego przez aplikację na telefon. I seria „Dawca” Lois Lowry również tu pasuje, z tego samego powodu co „Aplikacja”. 

10. Rozlana herbata, czyli kogo taguję! 

Do tej zabawy chciałabym nominować:
Dziewczyny, czekam na Wasze odpowiedzi! :)

 I to już wszystko na dziś! Mam nadzieję, że spodobał Wam się ten tag w moim wykonaniu. Do napisania!

P.S. Zamierzam nagrać Q&A, więc czekam na Wasze pytania w komentarzach ;) I przypominam Wam o niedawno założonym fanpage, który znajdziecie tutaj. 

niedziela, 13 sierpnia 2017

„BZRK” Michael Grant

„BZRK” Michael Grant
Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki „BZRK” Michaela Granta.
 Noah to prawie normalny nastolatek. Prawie, ponieważ jego brat jest zamknięty w przerażającym zakładzie psychiatrycznym, gdzie na widok jakiegokolwiek człowieka wykrzykuje z furią te same, dziwne słowa: „nano”, „makro” „talib” i „berserk”. Życie Noaha komplikuje się jeszcze bardziej, gdy spotyka Azjatę, który zaprasza go do wzięcia udziału w podejrzanie niebezpiecznej grze.
 Sadie to córka multimiliardera, najbogatszego człowieka w całej Ameryce. Kiedy jej ojciec, matka i bart giną w spektakularnym wypadku samolotowym, natychmiast zostaje zwerbowana do tajnej organizacji zwanej „BZRK”.
 Losy tej dwójki szybko splatają się ze sobą. Noah i Sadie pracują razem nad ocaleniem świata przed grupą szaleńców, którzy manipulują umysłami przywódców najpotężniejszych państw świata.

„A ja się zakochuję. Mam to w sobie, znaczy, zdolność do zakochania się. Nigdy nie byłem zakochany. Ale czuję to w sobie. Więc raczej się tego spodziewaj.”

 Zacznę entuzjastycznie i od razu napiszę, że „BZRK” jest genialne, absolutnie genialne! Cała książka  obraca się wokół nanotechnologii, serdeczne gratulacje dla Michaela Granta za wpadnięcie na taki pomysł! Oczywiście, nie jest pierwszym pisarzem, który w swojej książce wykorzystywał nanotechnologię, ale jest chyba jednym, który zrobił to z takim rozmachem! Wyobraźcie sobie tylko wojnę globalną, w której wszyscy biorą udział, ale tylko nieliczni o tym wiedzą. Wyobraźcie sobie bitwy toczące się w środku czyjegoś oka, ucha, nosa,czy mózgu. I teraz przyznajcie sami, że brzmi to co najmniej imponująco.
 Nie dość, że sama fabuła jest niepowtarzalna i wyjątkowa, to jeszcze wątek romantyczny jest cudowny i niezbyt nachalny. No i bohaterowie! Już na samym początku pokochałam Noaha, przystojnego, życzliwego, kulturalnego i po prostu słodkiego. Sadie również szybko polubiłam. To dziewczyna naprawdę odważna, lekko sarkastyczna, mająca własny styl i zdanie.
 Ta książka to całościowo cudo, jakie rzadko się spotyka! Michael Grant stworzył coś niepowtarzalnego, zabójczo genialnego, niezwykłego i wyróżniającego się. Wiem, że to zabrzmi nieco dziwnie, ale ta książka nie ma wad, a przynajmniej ja się ich nie doszukałam. „BZRK” to imponujący swoim rozmachem i wciągający bez reszty thriller, który zdecydowanie powinniście przeczytać! I na koniec powiem tylko, że nienawidzę wydawnictwa Amber. „BZRK” to w Ameryce trylogia z dodatkiem. U nas to cudowne wydawnictwo wydało jeden tom. Oczywiście.

To już wszystko na dziś. Żegnam się z Wami ja i moje złamane serce wypełnione wdzięcznością za to, że w ogóle trafiła do mnie ta książka. Do napisania!

P.S. Właśnie założyłam fanpage, więc zapraszam tutaj

sobota, 5 sierpnia 2017

Wakacyjne zdjęcia - Chorwacja

Wakacyjne zdjęcia - Chorwacja
Hej ;) Dziś zapraszam Was na bardzo niecodzienny post, w którym pokażę Wam zdjęcia z mojego wyjazdu do Chorwacji. Większość to zdjęcia krajobrazów, chociaż na niektórych możecie znaleźć moje rodzeństwo :)
















Jadąc małą uliczką napotkaliśmy takie kamienie z cytatami. „Be beautiful inside in your heart”
„You can't love God and hate your brother”
I przy samym wyjeździe tajemnicze „Why did you leave us this way?”


















Zdjęć mam oczywiście więcej, ale wolę Was nimi nie zanudzić. Na koniec chcę jeszcze bardzo serdecznie podziękować Julce za pomoc w stworzeniu logo, nagłówka i szablonu do mojego bloga. Już Ci to pisałam, ale muszę zrobić to jeszcze raz -  jesteś naprawdę wielka. Dziękuję! <3 A jak Wam podoba się nowy wygląd? Tylko proszę o szczere opinie! ;) Do napisania!

sobota, 8 lipca 2017

Książkowa playlista #2

Książkowa playlista #2
Hej ;) Dziś zapraszam Was na drugą część serii, którą nazwałam Książkowa playlista, w której to prezentuję Wam piosenki kojarzące mi się z konkretnymi książkami. Pierwszą część znajdziecie tutaj.


1.  „Śmiało, Angel!”= „Radioactive”

Jeżeli czytaliście tę książkę, to na pewno wiecie, że jest ona związana z muzyką. Akcja całej powieści rozgrywa się na koncercie, na którym Angel debiutuje. A piosenkę którą wykonuje wyobrażam sobie właśnie tak jak brzmi „Radioactive”.

środa, 5 lipca 2017

Czerwcowy Book Haul!

Czerwcowy Book Haul!
Hej ;) Dziś zapraszam Was na Book Haul z czerwca. Przepraszam za niezbyt ładne zdjęcia, ale beznadziejna ze mnie fotografka, a jakby tego było mało, to jeszcze światło nie chciało ze mną współpracować...




poniedziałek, 3 lipca 2017

Druga edycja #czytamcopolskie

Hej ;) Dziś poopowiadam Wam trochę o akcji organizowanej przez Isabelle West i Adę, której celem jest szerzenie polskiej literatury wśród czytelników. Przyznam, że choć sama uwielbiam czytać książki polskich autorów i nie widzę w ich powieściach niczego gorszego od pisarzy zagranicznych, to znam sporo osób, którzy jak widzą polskie nazwisko na okładce natychmiast rezygnują z przeczytania danej książki. Nie rozumiem tego zachowania i dla mnie jest ono naprawdę przykre i smutne.
 Zasady tej akcji są bardzo proste, wystarczy zgłosić chęć uczestnictwa w niej organizatorkom (czas macie do 9 lipca, zostało Wam tylko kilka dni!), wspomnieć o niej w poście (co niniejszym robię), przeczytać jakąś książkę polskiego autora, a potem ją zrecenzować i już na koniec zostaje tylko podrzucenia linku do recenzji organizatorkom ;) Proste, prawda? Na napisanie recenzji mamy czas od 10.07 do 23.07 2017 r.
 I to w sumie wszystko, co miałam Wam dziś do przekazania. Weźmiecie udział w tej akcji? Jaką książkę będziecie czytali? Do napisania!

środa, 28 czerwca 2017

Rozwiązanie konkursu

Hej ;) Dziś nie będę Was zbytni zamęczała długim postem. Dziś będzie, jak to mówią, krótko, zwięźle i na temat.
 Jeżeli chodzi o „Koralinę” to wygrywa ją osoba z nickiem Mc D Love, która podała cytat:

„Czasami wydaje mi się, że mnóstwo osób widziało już wcześnie ten śnieg. Tak jak myślę, że mnóstwo osób czytało już te książki. I słuchało tych samych piosenek. Zastanawiam się, jak czują się dzisiejszej nocy.”

Natomiast „Teatr odtrąconych poetów” wygrywa Justyna Kubik z cytatem:

„Jest taka miłość, która nigdy nie umiera, choć zakochani od siebie odejdą.”

Serdecznie gratuluję zwycięzcom, a wszystkim uczestnikom z całego serca dziękuję. Tak naprawdę wszystkie cytaty bardzo mi się podobały! ;) Oczywiście, ze zwyciężaniami skontaktuję się  za chwilę mailowo, ale jeżeli któraś z nich w przeciągu tygodnia nie poda mi swojego adresu wysyłkowego, to ponownie wybiorę zwycięzcę. To już wszystko na dziś, do napisania!

sobota, 17 czerwca 2017

Podaruj sobie radość!

Podaruj sobie radość!
Hej ;) Dziś zapraszam Was na zdecydowanie inny postu niż zazwyczaj. Nie będę opowiadała o żadnej książce, zamiast tego przedstawię Wam pewny pomysł, który narodził się w mojej głowie już jakiś czas temu.


niedziela, 11 czerwca 2017

„Autofocus” Lauren Gibaldi

„Autofocus” Lauren Gibaldi
Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki „Autofocus” Lauren Gibaldi. Bez przedłużania, zaczynamy!
 Maude jest nastolatką zafascynowaną fotografią. Uwielbia przechwytywać różne momenty z życia człowieka: chwile radości i szczęścia, smutku, melancholii i zwątpienia. Dziewczyna chodzi w szkole na zajęcia z fotografii, na których pewnego dnia dostaje za zadanie zrobienie zdjęcia z tematem przewodnim „Rodzina”. Mimo że zadanie wydaje się całkiem proste to przysparza Maude wielu problemów. Dziewczyna jest bowiem adoptowana i nigdy nie poznała swojej biologicznej matki, która umarła przy jej porodzie. Jej śmierć nie jest jednak powodem, dla którego Maude trafiła do adopcji. Clarie (to właśnie imię matki) jeszcze podczas ciąży zdecydowała się wyrzec córki.

piątek, 9 czerwca 2017

„Detektywi na kółkach. Skrzynia Władcy Piorunów” Marcin Kozioł

„Detektywi na kółkach. Skrzynia Władcy Piorunów” Marcin Kozioł
Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki „Skrzynia Władcy Piorunów”, która jest pierwszym tomem serii Detektywi na kółkach napisanej przez Marcina Kozioła.
 Julia, czternastolatka jeżdżąca na wózku inwalidzkim wiedzie raczej zwyczajne życie. Przyjaźni się z rówieśnikiem z sąsiedztwa, synestetykiem Tomem i ma ukochanego psa Spajka lub też Biszkopta, bo różnie go nazywają. Całe życie dziewczyny wywraca się do góry nogami kiedy ojciec Toma zostaje porwany i pozostawia tylko enigmatyczny list, z którego niewiele wynika. Kilka godzin po odnalezieniu listu porwani zostają z kolei Tom i Spajk, na szczęście oni nie przebywają w niewoli zbyt długo. Przyjaciele postanawiają za wszelką cenę odnaleźć tatę Toma i dowiedzieć się o co w tych dziwnych wydarzeniach chodzi. W ten sposób zostają wciągnięci w świat teslariuszy i ich mrocznych tajemnic sięgających dalekiej przeszłości.

sobota, 3 czerwca 2017

Muzyczne Gatunki Book Tag

Hej ;) Dziś zapraszam was na tag, do którego zostałam nominowana przez Dominikę z bloga Zaczytana w fantastyce. Dziękuję!

1. Heavy metal - książka zbyt ciężka, byś mogła ją przeczytać

Raczej nie ma takiej książki. Naprawdę lubię rzucać sobie wyzwania sięgając po powieści trudne  skomplikowane, więc nie potrafię tutaj niczego dopasować. Chyba, że to pytanie zinterpretuję trochę inaczej, wtedy idealnie pasuje tu „Droga Królów” Brandona Sandersona. Ta książka jest tak ciężka, że po przeczytaniu 10 stron mam wrażenie, że zaraz odpadną mi ręce!

2. Death Metal - książka, w której jest bardzo dużo śmierci

„Gra o Tron”! Przeczytałam dopiero 200 stron, a już kilka osób zdążyło pożegnać się z życiem. Poza tym na pewno wiedzieliście memy z Martinem, poruszające kwestie uśmiercania wszystkich bohaterów...

czwartek, 1 czerwca 2017

Drugie urodziny bloga + KONKURS!

Drugie urodziny bloga + KONKURS!
Hej ;) Dziś zapraszam Was na szczególny post traktujący o drugich urodzinach mojego bloga. Nie będę pisała długo, głównie chcę Wam podziękować za to, że tu jesteście i w ramach wdzięczności ogłosić konkurs. Myślę, że nie ma co przedłużać, zaczynajmy!
 Na szczególnie podziękowania zasługuje cudowna Marta z bloga Książkowa Księżniczka, wyjątkowa Books Queen z bloga Nie ma to jak książki, wspaniała Tosia z bloga Nerd Książkowy i niezrównana Hana z bloga Hej! Hana. Dziewczyny, dziękuję Wam za wszystko, jesteście niezastąpione! <3 <3
 Na moje wyrazy wdzięczności zasługujesz też Ty. Jesteś niesamowity i bardzo wiele znaczy dla mnie to, że teraz czytasz ten post!
 Każda osoba, która zostawiła na moim

niedziela, 28 maja 2017

„Gdzie jest skrzynia z karabinami?” Artur Pacuła

„Gdzie jest skrzynia z karabinami?” Artur Pacuła
Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki Artura Pacuły „Gdzie jest skrzynia z karabinami?”. Zanim zacznę, chcę bardzo serdecznie podziękować właśnie Panu Arturowi Pacule za możliwość przeczytania jego książki!
 Igor, dwunastoletni główny bohater ma spędzić wakacje w Katowicach, u swojego wujka. Nie jest zachwycony tą perspektywą, ale nie ma możliwości odmówienia ojcu, który cały ten wyjazd zaaranżował. Igor zrezygnowany i zły przyjeżdża do Katowic. Już na samym początku nic nie idzie po jego myśli, ponieważ okazuje się, że wujek, który miał odebrać go z dworca nie stawił się na nim i podobnie jak tata Igora, nie odbiera telefonu. Na szczęście z pomocą Internetu trafia do domu stryjka, gdzie poznaje Krzyśka, jego rówieśnika. Chłopak spędził z nim miłe popołudnie i przy okazji dowiedział się, że wakacje w Katowicach mogą wcale nie być takie nudne! Ojciec dziadka Krzyśka w czasie wojny schował skrzynię z karabinami, a teraz, żeby obronić dobre imię Krzyśka i jego dziadka, karabiny muszą zostać odnalezione. Tego z pozoru niewykonalnego zadania postanawia podjąć się Igor a pomaga mu w tym nowy śląski kolega i paczka przyjaciół z bagażem doświadczeń pod względem poszukiwania skarbów, którą poznał na obozie w Czechowie. Wkrótce okazuje się, że sprawa jest bardzo skomplikowana i nic nie jest zbyt oczywiste.

„Można nie wygrać bitwy, a wygrać wojnę.”

 Czy z opisu ta książka przypomina Wam pochłaniające powieści Zbigniewa Nienackiego? Otóż to, mnie również! Nie wiem jak Wy, ale ja od dziecka uwielbiam Pana Samochodzika i jego lekko zwariowane przygody! Kiedyś nawet po przeczytaniu „Pan Samochodzik i templariusze” zaczęłam poszukiwać skarbu Zakonu Templariuszy, ku mojemu rozczarowaniu z marnym skutkiem. Jednak nie zniechęciłam się i dalej z zamiłowaniem czytałam powieści Nienackiego. Niestety, po pewnym czasie stało się to co dzieje się zawsze. Zakończyłam serię o Panu Samochodziku! Byłam w rozpaczy, nałogowo i bez wytchnienia szukałam książek podobnych do nieśmiertelnego „Pana Samochodzika”. Znalazłam kontynuację serii Zbigniewa, pisanej przez innych autorów, ale to nie było to. Po kilku latach zapoznałam się z takimi tytułami jak „Pojedynek detektywów”, „Testament bibliofila” czy „Kiedy zegar wybije dziesiątą”, które przypominały mi książki Nienackiego. A teraz do tej listy mogę jeszcze dodać „Gdzie jest skrzynia z karabinami?”!
 Przechodząc już do samej powieści, to muszę powiedzieć, że jej akcja toczy się naprawdę szybko, dzięki czemu samo przeczytanie książki też nie trwa zbyt długo. Wyraźnie czuć w niej klimat wakacyjnej przygody, a to chyba coś co każdy lubi! Poza tym, przez ponad 300 stron mamy do czynienia z przemiłymi bohaterami. Żaden z nich mnie nie irytował, a t w moim przypadku zdarza się bardzo rzadko!
 Sama zagdaka jest nieprzewidywalna i byłam zaskoczona jej rozwiązaniem. Tajemnica, jak można się spodziewać, ma tło historyczne, a ja za historią, mówiąc szczerze, nie przepadam. Jednak ku mojej uldze, autor nie przesadził z faktami historycznymi i nie miałam okazji, by się nudzić. Byłabym zapomniała! Wszystkie wydarzenia odbywają się na Śląsku, a jak Śląsk, to oczywiście gwara śląska! Wiele wypowiedzi było pisanych po śląsku, co sprawiło, że kilka razy serdecznie się uśmiechnęłam, ich język bardzo mnie bawi! :)
 Jedyną wadą tej książki jest zbytnia dojrzałość bohaterów. Kiedy po kilkudziesięciu stronach  obcowania z nimi dowiedziałam się, że mają 12 lat byłam zdumiona. Rzeczą praktycznie niemożliwą jest, żeby dwunastolatka mówiła biegle po angielsku i uczyła się francuskiego, tak jak Ala. Chociaż oczywiście niczego nie wykluczam.
 Podsumowując, bardzo polecam Wam tę powieść, tym bardziej, że zbliżają się wakacje. „Gdzie jest skrzynia z karabinami?” to gwarancja zabawy nawet w najnudniejszym miejscu na świecie! I ostrzegam! Po jej przeczytaniu nabierzecie ochoty na odwiedzenie Katowic! Coś czuję, że to miasto będzie miało niespodziewany napływ turystów domagających się zobaczenia kilku miejsc wymienionych w książce Artura Pacuły...

To już wszystko na dziś, mam nadzieję, że przekonałam Was do sięgnięcia po tę pozycję, naprawdę warto. A za możliwość zapoznania się z tą historią jeszcze raz z całego serca dziękuję Panu Arturowi Pacule! Do napisania!


poniedziałek, 8 maja 2017

„Spirit Animals. Upadek Bestii. Spalona Ziemia” Victoria Schwab

„Spirit Animals. Upadek Bestii. Spalona Ziemia” Victoria Schwab
Hej ;) Dziś zapraszam Was na recenzję książki „Spirit Animals. Upadek bestii. Spalona Ziemia” Victorii Schwab. Recenzję poprzedniej części, „Nieśmiertelnych strażników”, możecie znaleźć tutaj: klik! Moja recenzja jest przedpremierowa, ponieważ ta książka na półki księgarń trafi około 14 czerwca. A teraz nie przedłużając, zaczynam właściwą recenzję.
 W Erdas dzieje się coraz gorzej. Choroba zwana Wyrmem rozprzestrzenia się, Zerif staje się coraz potężniejszy, a tajemnicze stowarzyszenie, którego członkowie noszą szkarłatne płaszcze i białe maski bez wyrazu zaczynają działać, ale nie opowiadają się ani po stronie Zielonych Płaszczy, ani po stronie Zerifa. Abeke, Meilin, Rollan i Conor powoli zaczynają tracić nadzieję na uratowanie Erdas przed wszechogarniającym złem.

„Imię to potężna rzecz”

 Pierwszą rzeczą, o której chcę wspomnieć jest autorka, z całą pewnością Wam znana. O jej „Mroczniejszym odcień magii” swego czasu słyszało się dosłownie wszędzie. Ja co prawda przymierzałam się do tej książki, ale ostatecznie się za nią nie zabrałam, czego teraz żałuję i planuję jak najszybciej nadrobić tę zaległość. Victoria Schwab pisze naprawdę cudownie, ma lekkie pióro, które czyta się z łatwością i przyjemnością. Kiedy czytałam „Spaloną Ziemię” jednocześnie chciałam  i nie chciałam dojść do ostatniej strony, na pewno kiedyś też mieliście takie uczucie. Myśl o zakończeniu tak świetnej książki była straszna, ale z drugiej strony umierałam z ciekawości jak to wszystko się zakończy, jak bohaterowie wybrną z sytuacji, w której się znaleźli.


 Druga rzecz, to zakończenie! Victoria Schwab zakończyła tę książkę w sposób absolutnie niemożliwy! Tak zwany cliffhanger, z którym mnie pozostawiła sprawił, że zaczęłam histerycznie przeszukiwać książkę w poszukiwaniu jakiejś ukrytej strony, na której wszystko zostałoby wyjaśnione, nie wierzyłam, że  autorka może w tak dramatycznym momencie skończyć pisanie! A kiedy nie znalazłam żadnej dodatkowej strony, moje usta same się otworzyły, dłoń wypuściła książkę, a oczy wpatrywały w pustkę. I tak siedziałam z głupią miną przez kilka minut, próbując wszystko sobie poukładać w głowie, uwierzyć, naprawdę uwierzyć w to co przeczytałam przed momentem. Na szczęście po chwili się opamiętałam, ale wciąż moje życie to tylko wegetowanie, w oczekiwaniu na następną część.
 Mogłabym dalej wychwalać pod niebiosa Victorię Schwab, „Spaloną Ziemię” i całą serię „Spirit Animals”, ale nie wiem czy to mi się opłaca. Żadne słowa tak naprawdę nie opiszą tego jak genialna jest to seria i co ona wyprawia z mózgami czytelników. Zaufajcie moim słowom, uwierzcie w to, że „Spirit Animals” jest godne poświecenia mu czasu. Dajcie się oczarować niezwykłością tych książek, bo warto. Po prostu warto.

 Tak więc to już wszystko na dziś, mam nadzieję, że spodobała Wam się moja recenzja i że zachęciłam Was do przeczytania tej książki. Do napisania!

 A za możliwość przeczytania tej cudownej książki bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga!

sobota, 6 maja 2017

Podsumownie kwietnia!

Podsumownie kwietnia!
Hej ;) Dziś zapraszam Was na podsumowanie kwietnia. Tak jak zawsze, będzie to podsumowanie, w którym pokażę Wam zarówno książki przeze mnie kupione jak i przeczytane w zeszłym miesiącu. Jeszcze tylko wspomnę, że wiem, te zdjęcia nie są zbyt piękne, ale naprawdę się starałam! ;)
 Zacznijmy od książek, które przeczytałam w kwietniu, było ich 11 i, cóż, nie jestem zadowolona z tego wyniku. W każdym razie, oto te 11 książek:

1. „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” Annie Barrows i Mary Ann Shaffer


2. „Już Czas” Jodi Picoult


3. „Century. Kamienna Gwiazda” P.D. Baccalario


 4. „Century. Miasto Wiatru” P.D. Baccalario


 5. „P.S. I Like You” Kasie West (recenzja)


 6. „Spirit Animals. Upadek Bestii. Nieśmiertelni strażnicy” Eliot Schrefer (recenzja)

7. „Spirit Animals. Upadek Bestii. Spalona Ziemia” Victoria Schwab


8. „Latarnik” Henryk Sienkiewicz


9. „U4. Jules” Carole Trebor



10. „Malfetto. Drużyna Róży” Marie Lu



11. „Posłaniec” Lois Lowry

 A oto książki, które przybyły do mojej biblioteczki w kwietniu:

1. „Spirit Animals. Upadek Bestii. Nieśmiertelni Strażnicy” Eliot Schrefer (tzw. szczotka)


2. „Spirit Animals. Upadek Bestii. Nieśmiertelni Strażnicy” Eliot Schrefer (egzemplarz finalny)


3. „Spirit Animals. Upadek Bestii. Spalona Ziemiea” Victoria Schwab




4. „Opowieść o niewidzialnym” Eric-Emmanuel Schmitt

 5. „Most do Terabithii” Katherine Paterson


6. „Poradnik Hodowców Chochlików” Holly Black i Tony DiTerlizzi 



7. „Antykwariat spełnionych marzeń” Dorota Gąsiorowska 



8. „P.S. I Like You” Kasie West 



9. „Siedem Sióstr” Lucinda Riley



10. „Pan Darcy nie żyje” Magdalena Knedler 


11., 12., 13., 14. Seria Century



To już wszystko na dziś, mam nadzieję, że ten post Wam się spodobał :) Koniecznie dajcie mi znać co Wy przeczytaliście i kupiliście w kwietniu. Do napisania!
Copyright © 2016 Książki to moje paliwo , Blogger